Działy tematyczne

GPP Gdańsk / 8-10.06.2018 r.

15 czerwca 2018 Aktualności Zawody

Nieco ponad miesiąc temu rozpoczęła się tegoroczna edycja GP Polski, a już jesteśmy za półmetkiem zmagań drużynowych. W miniony weekend pierwszoligowcy zawitali do Gdańska nad zawodniczo już legendarny przyujściowy odcinek Królowej polskich rzek.

Jak zwykle od lat to bywało na lewym brzegu Wisły rozstawiono sektory seniorskie, natomiast na przeciwległym wędkowały kobiety i juniorzy – w zasadzie seniorzy młodsi (u-25).

Należy pochwalić organizatorów za dobór dobrego terminu, ponieważ Wisła pierwszy raz odkąd pamiętam podczas GPP była ciekawym łowiskiem. Może nie spektakularnie rybnym, ale bardzo różnorodnym. Trudno wskazać dominujący gatunek ryb. Zapewne ilościowo najwięcej było krąpi, ale wagowo nie ustępowały im leszcze. Najczęstszym przyłowem były niewymiarowe certy, których wszyscy łowili naprawdę dużo. Gdyby panowały u nas takie przepisy jakie są w całym spławikowym świecie, to średnia osiąganych wyników w miniony weekend byłaby o co najmniej 50% wyższa.

Po dwóch dniach treningów nie mieliśmy wielu konkretnych wniosków, ponieważ dużo zależało od strefy, a nawet wylosowanego stanowiska. Inaczej należało podać zanętę na blacie, a inaczej w tzw. dziurach, czy innych trudnych stanowiskach. Wspólnym mianownikiem była dla nas duża ilość zanęty, która w naszej opinii była niezbędna. Ostatecznie na stanowisko wnosiliśmy mieszankę 4 kg zanęty i 4 opakowań gliny.

Kwestie konsystencji, przynęt i ilości pozostały sprawą indywidualną ponieważ na tamtejszej Wiśle różnice miedzy stanowiskami bywają bardzo skrajne.

Przepływ rzeki był umiarkowany i bardzo standardowy dla tego łowiska. Zakres wyporności stosowanych spławików wahał się od 3 do 10g w zależności od preferowanej techniki.

Największą i chyba jedyną wadą łowisk Szewce (lewy brzeg Wisły) i Drewnica (prawy brzeg Wisły) są pojedyncze stanowiska, które często eliminują szanse na dobry wynik.

Są to wszelkiego rodzaju kamieniołomy z podmytymi dziurami, dodatkowo obfitujące w pozrywane zestawy. Przy słabym rybostanie jaki zazwyczaj bywał na Wiśle z takich stanowisk można było ratować się ze znacznie większym powodzeniem niż obecnie, kiedy to na preferencyjnych stanowiskach złowienie kilku kilogramów ryb nie sprawiało nikomu kłopotu.

„Szczęście w nieszczęściu” tak określiłbym efekt zmagań naszej drużyny podczas GPP w Gdańsku. Zdecydowana większość wylosowanych przez nas stanowisk nie należała do najlepszych, a kilka z nich można było przydzielić do tych najgorszych. Znacznie częściej nasz wynik musieliśmy ratować niż walczyć o czołowe lokaty. Apogeum pecha dopadło nas tuż przed końcem drugiej tury. Zbyszek po serii niewymiarowych cert odruchowo wypuścił również krąpia, po czym o 25 g przegrał punkt sektorowy… Mnie natomiast z siatki wyskoczył kilkuset gramowy jaź, który pływał w niej już od dwóch godzin… Do tego w ostatniej minucie podczas podbierania dorodnej certy pierwszy raz w życiu strzeliła mi żyłka na zestawie… Ostatecznie zamiast uplasować się w sektorowej czołówce byłem dopiero 7. To tyle o nieszczęściu, ponieważ mimo tych niedogodności losu zupełnie nieoczekiwanie uplasowaliśmy się na wysokim 4 miejscu!

Sumarycznie nasz wynik musimy uznać jako nie tylko bardzo szczęśliwy, ale i sprawiedliwy. Czołowe drużyny były od nas lepsze, a szczęście zawsze sprzyja lepszym.

Nie przypominam sobie aby kiedykolwiek 17 pkt. dzieliło 3 i 4 drużynę w końcowej klasyfikacji. Ciekawostką jest fakt, że mimo takiej przepaści punktowej złowiliśmy zaledwie o 1 kilogram mniej niż trzecia na tych zawodach drużyna Trapera Siedlce. To pokazuje, jak wiele punktów traciliśmy łowiąc praktycznie tyle samo ryb.

Mimo, że tegoroczna Wisła była łowiskiem bardzo ciekawym i łowienie na niej dawało mi sporo frajdy to niestety tym razem poniosłem sportową porażkę. W pierwszej turze moje stanowisko nie było preferencyjne, ale też nie należało do tych najgorszych. Przyczyną odległego 8 miejsca był mój nawyk podawania zanęty według zasady „lepiej za lekko niż za ciężko”. Mocno sypiąca i mobilna w łowisku zanęta miała wabić krąpie, których w moim sektorze było jak na lekarstwo, a według naszej taktyki to one miały dawać w miarę pewne punkty. Tego dnia w moim sektorze wynik budowało się niewielkimi leszczami, które zdecydowanie nie preferowały mojego sposobu podania, natomiast był idealny dla niezliczonej ilości niewymiarowych cert. Podsumowując, tą turę przegrałem w sportowych okolicznościach – takie porażki zdarzają się i są niezbędne aby później być lepszym.

Zupełnie inny obraz miała dla mnie druga tura kiedy to już wraz z drużyną wyciągnęliśmy wyżej opisane wnioski. Niestety wylosowałem stanowisko B8, prawdopodobnie najgorsze na całym odcinku zawodów, o czym świadczył wynik poprzednika z pierwszej tury – kilkaset gram i ostatnie miejsce. Pod wodą znajdowała się rozmyta główka, całkowicie usłana dużymi kamieniami z podmytymi miedzy nimi dziurami, a w tym wszystkim wachlowały liczne pozrywane zestawy. Na jednym metrze łowiska różnice w gruncie wahały się w granicach 0,5 do 1 m – prawdziwy koszmar. Po godzinie gruntowania, kiedy już traciłem nadzieję, na skróconej tyczce znalazłem odcinek z na tyle dużą ilością mniejszych kamieni, że na fragmencie dna nie występowały wspomniane podmycia i zagłębienia. Jako, że było to miejsce dziewicze przez kilka dni nie nęcone, postanowiłem wrzucić tam 90% mieszanki zanętowej w postaci dużych kul nafaszerowanych sporą ilością przynęt.

Wierzyłem, że duża plama pokarmu da nadzieję sprowadzenia ryb w takie miejsce. Jak się okazało w moim kamieniołomie ryb nie było wiele, ale systematycznie co jakiś czas wyjmowałem niewielkie płocie i krąpie, a przyłowem były trzy wymiarowe certy i nieszczęsny jaź, o którym już wyżej wspomniałem. Uważam, że tego dnia łowiłem bardzo dobrze, wykorzystałem potencjał beznadziejnego stanowiska w 100%. Niestety los był dla mnie wyjątkowo niełaskawy o czym też już wspomniałem.

Wyniki GPP Gdańsk 2018

Po trzech z pięciu tegorocznych edycji GPP plasujemy się na 4 miejscu w klasyfikacji drużynowej oraz na 4 w klasyfikacji klubowej (seniorskiej). Nasza strata do podium jest minimalna, ale to samo może powiedzieć kilka drużyn, które plasują się tuż za nami. Tegoroczna liga jest niezwykle wyrównana i nieobliczalna, przez co znacznie ciekawsza niż dotychczas.

Klasyfikacja generalna GPP 2018

Na koniec zdjęcie drużynowego dyplomu sugerującego nam korektę w nazwie drużyny w kontekście przyszłego sezonu…

Kacper Górecki

 

stopka informacyjna
© 2018 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS