Działy tematyczne

GPP Gdańsk / 15-17.09.2017

20 września 2017 Fotorelacje Zawody

Z przedostatnimi w tym sezonie zmaganiami GP Polski wiązaliśmy duże nadzieje. Gdańska Wisła zazwyczaj nam sprzyjała i windowała w górę tabeli. Połowa września to teoretycznie nie najlepszy termin na popularne Szewce. Jednak zawody rozegrane tydzień przed GPP pokazały, że ryby w rzece jeszcze są, tradycyjnie w bardzo umiarkowanej populacji.

Tym razem głównym budowniczym wagi łowionych ryb były małe leszcze z przedziału 200-600 g. Były one przyłowem do niezbyt licznie łowionych małych płotek, krąpi, okoni i wiślanych babek.

W czasie treningów uwidoczniła się wyraźna różnica w ilości ryb pomiędzy sektorami. W A było ich naprawdę sporo (średnie wyniki ok. 5000 pkt), w B nieco mniej, natomiast w C złowienie kilku płotek i krąpików nie było łatwe. Wynikało to z malejącej wraz z kolejnymi sektorami głębokości. Im płycej tym ryb było mniej.

Wisła to jedno z nielicznych łowisk GPP, na których rodzaj zanęty odgrywa istotną rolę. Podczas jedynego naszego treningu nęciliśmy dwoma wariantami zanętowymi w dwóch proporcjach. Paweł i Pawet testowali jasną zanętę Wonder Heavy, ja i Zbyszek Wonder Black’a. W każdym wariancie paszowym jeden z nas testował proporcję 1:1, a drugi 1:2 na korzyść gliny (Argile ciężka + Double Leam).

Zgodnie z przewidywaniami w bardzo przejrzystej wodzie lepsza okazała się czarna zanęta Wonder Black, a proporcja która przypadła mi do testu tj. 1:1 była zdecydowanie najskuteczniejsza podczas piątkowego treningu. Jedyna różnica względem poprzednich lat polegała na tym, że ryby świetnie reagowały na donęcanie samą zanętą.

Piątkowe popołudnie tradycyjnie poświęciliśmy na skrupulatne przygotowanie sprzętu. Najwięcej czasu zajęło nam wiązanie przyponów. Na niektórych stanowiskach kamieni i muszli było tak wiele, że po kilku przepłynięciach żyłka całkowicie przecierała się i konieczny był duży zapas. Wiązaliśmy bardzo małe haczyki nr. 18 – 20 na lince 0,09-0,105.

Nasza taktyka nęcenia była bardzo prosta. Każdy z nas miał do dyspozycji wyżej wspomnianą mieszankę 8 kg gliny i 2 kg zanęty. Glinę szykowaliśmy wieczorem, dodatkowo przyciemniając ją czarnym barwnikiem.

Ogólnie niemal wszystko robiliśmy identycznie jak przed rokiem>. Nie dodawaliśmy jedynie pieczywka fluo, które przyciągało liczne niewymiarowe kleniki.

Na początek podawaliśmy 3,5 litra zanęty i tyle samo gliny + 100 g jokersa i 50 g ochotki. Dodatkowo z kubka kilka kulek samej zanęty z odrobiną ochotki. Konsystencja kul oczywiście uzależniona była od ukształtowania i „ukamienienia” dna.

Wisła w miniony weekend płynęła umiarkowanie. Stosowane zestawy to u każdego z nas kwestia indywidualnych preferencji. Osobiście niemal zawsze łowię najcięższymi gramaturami jakie można spotkać spacerując po brzegu. Na pierwszą turę przygotowałem trzy topy z dyskami 6, 8 i 10g.

Sobotnie losowanie nie było dla nas korzystne. Moje teoretycznie wymarzone – skrajne stanowisko okazało się bardzo płytkie, a dno nierówne z mnóstwem kamieni i ostrych muszli. Również bardzo złe stanowisko trafił Pawet i startujący w juniorach Artur.

Sobotnie zawody nie układały się dla nas najlepiej. Po dwóch godzinach w mojej siatce pływały 3 płotki i jedna babka, a z pudełka ubyło mnóstwo przyponów. W równie złej sytuacji był Pawet. Jedynie Zbyszek radził sobie przyzwoicie rozkręcając się z każdą minutą zawodów.

Pozostałe dwie godziny były dla nas zdecydowanie lepsze. Złowiłem kilka leszczyków i kilkanaście drobnych rybek. Ostatecznie bardzo cieszyłem się ze zdobytych w bólach 5 pkt. sektorowych. Pawet również wybrnął z kryzysu zajmując 4 miejsce. Zbyszek niczym wiślany profesor wygrał sektor A. Z drugiej strony Wisły nadeszła dobra informacja z sektora kobiet (3 pkt.) i fatalna od Artura (9 pkt.), którego pokonało trudne stanowisko.

Wiele razy rywalizacja w GPP była zacięta, a różnice minimalne, ale nigdy tak bardzo jak tym razem. Po pierwszej turze GPP w Gdańsku aż 11 z 15 drużyn zachowało szansę na podium! Z 22 pkt. zajmowaliśmy 7 miejsce ze stratą 3 punktów do 2…

Przed drugą turą nic nie zmienialiśmy. Wiedzieliśmy, że nasz system jest dobry, oby tylko nie losować nielicznych fatalnych stanowisk.

W niedzielny poranek w napięciu czekaliśmy na wylosowany przez Paweta zestaw stanowisk. Po chwili mogliśmy odetchnąć. Na wylosowanej karcie nie było ani jednej przysłowiowej „miny”!

Tuż po kontroli zanęt spotkała mnie niecodzienna sytuacja. Mianowicie wrzucając siatkę do wody zrobiłem to zbyt dosłownie i siatka po chwili utonęła kilka metrów od brzegu… Całe szczęście kolega Maciej uratował mnie swoją zapasową siatką za co jeszcze raz dziękuję!

Tego dnia od początku wszystko układało się po naszej myśli. Przyjazna pogoda sprawiała, że operowanie długą wędką nie było uporczywe jak to najczęściej bywa nad tamtejszą Wisłą.

Bardzo motywujące były informacje napływające z sektora A, w którym Zbyszek dość pewnie szedł po sektorową jedynkę. Nasz Mistrz łowił wyłącznie ciężkim zestawem, a do Jego siatki regularnie trafiały srebrzyste „chlapaki”.

Ciekawostką może być fakt, że u każdego z nas ryby reagowały na inny towar. Zbyszek nęcił mieszanką gliny, zanęty i grubej ochotki. Pawet podobną mieszanką przy czym zamiast ochotki dodawał jokersa. W moim łowisku najlepszy efekt przynosiło podawanie co 30 minut dwóch kulek gliny z niedużą ilością jokersa i ciętych robaków.

Niedziela była dla nas nadzwyczaj udana! 1, 1, 2, 2 i 6 to wspaniały wynik. W miniony weekend Wisła pokonała nas tylko w kategorii juniorów.

Nasza Mistrzyni zwyciężyła wśród kobiet

Zbyszek wygrał w seniorach

Seniorzy wygrali w klasyfikacji klubowej, a cała drużyna podobnie jak rok temu zakończyła gdańskie GP na drugim stopniu podium!


Jeśli dobrze pamiętam, rok temu chwaliłem gdańskich organizatorów. Tym razem nie wszystko było ok. Od lat wiadomo, w których miejscach na Drewnicy połowić się nie da, a mimo to robione są na nich stanowiska?!! W efekcie czołowa polska wędkarka przemierza całą Polskę, by dwa razy wylosować to samo stanowisko, na którym nie da się nawiązać jakiekolwiek rywalizacji! Ciekawe czy organizatorzy byli wrażliwi na łzy koleżanki, której poprzez swoją bezmyślność zaprzepaścili nie tylko te zawody, ale po części i cały sezon. Co więcej organizatorzy tym sposobem pogrążyli swoją lokalną drużynę, która na tym łowisku była niemal pewniakiem do podium. Nie wiem na czym polega problem na tak ogromnym łowisku pominięcia takich stref. Zapewne głównie na tym, że zawodników ma się w d***e.

Zawsze mam żal do organizatorów o to, że ogromne kwoty wpisowego choć w namiastce nie wracają do uczestników GPP, tylko zostają na kontach okręgów i jeśli dobrze się orientuję w części wracają do i tak obrzydliwie bogatego ZG . W Czechach 150 zł to wpisowe za całą drużynę, w Gdańsku wpisowe za jednego zawodnika wyniosło 320 zł!!!!!!!!!!!!!!! Dodatkowe 65 zł za trenera to już MEGA kpina! W tej kwocie taka towarzysząca osoba otrzymała plakietkę i dwie plastikowe miski zupy o smaku starej kiełbasy i oleju. Oczywiście owymi lokalnymi rarytasami uraczeni zostali również zawodnicy. Koszt sobotniego i niedzielnego posiłku można oszacować na max. 10 zł (ciekawe jaka kwota widniała na fakturach…). Czy przy tak absurdalnie wysokim wpisowym nie można było ugościć przybyszy z całej Polski choćby w Przystani, w której odbywały się ceremonie otwarcia i zakończenia zawodów??? Nie można było dogadać się z właścicielami „Przystani u Kostka” o konkretny rabat w zamian za pełne gości domki przez 4 dni w okresie martwego już sezonu??? Być może niektórzy byli dogadani, ale korzyści z tego popłynęły w innym kierunku. Potrafię zrozumieć to, że okręg chce zarobić, ale tym razem to było grube przegięcie.

Jednak prawdziwym skandalem było to, że ceremonia uhonorowania zwycięzców zakończyła się dopiero o godzinie 18! (zawody trwały do godziny 14.30!) Pomijając fakt, że to brak uszanowania czasu przybyłych gości to również pośrednie narażanie ich na niebezpieczeństwo wracania do domu o bardzo późnych nocnych porach. Zrozumiałbym, gdyby organizatorzy do tej godziny raczyli gości hucznym bankietem… Tak więc, czy wszyscy czekali tylko i wyłącznie na spóźnionych prominentów PZW?

Wyniki GPP Gdańsk 2017

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2017 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS