Działy tematyczne

Trudne leszcze w płytkich zbiornikach – nęcenie i technika połowu tyczką. Cz. 5.

17 grudnia 2012 Porady i wskazówki Technika

Sprzęt i technika.

W tej części raczej nie napiszę nic odkrywczego, zwrócę jednak uwagę na kilka ważnych rzeczy. Zacznę od przygotowania sprzętu.

Przy połowie leszczy, szczególnie w płytkich wodach stojących niezmiernie ważna jest skuteczność holu prawidłowo zapiętych ryb. Każde podczepienie czy spięcie leszcza w łowisku w większości przypadków skutkuje odejściem ryb z pola nęcenia. O naszej skuteczności decydować będzie dobór i napięcie amortyzatora do zastosowanego haczyka, pomijam rzeczy tak oczywiste jak umiejętność holu czy zacięcie w odpowiednim momencie.

Osobiście do leszczy stosuję głównie dwa typy haczyków Milo Morgan i r305. Pierwsze są haczykami „nie do zdarcia” – mega mocne, z twardej stali przez co mimo niewielkiego haczyka możemy wyholować na prawdę duże ryby. R305 to haczyki znacznie bardziej „finezyjne” – stosuję je zarówno na płocie jak i wyjątkowo wybredne leszcze. Jak dobierać grubość amortyzatora do haczyka napisałem w tym artykule. Dodam tylko, że przy haczyku Morgan spokojnie można stosować gumy o jeden rozmiar większy niż przy trzysta piątkach. Na wyjątkowo wybredne leszcze możemy nie uniknąć użycia haczyków nr. 22 z jedną ochotką.

Haczyki, których używam przy połowie trudnych leszczy - Milo Morgan i r305.

Zacięcie leszcza powinno być na tyle opóźnione, byśmy mieli pewność, że ryba ma haczyk w pysku. Zdecydowanie lepiej dla nas jak leszcz pozostawi przynętę niż mamy go spiąć w łowisku! Ta zasada zawsze powinna nam towarzyszyć przy połowie tych ryb. Po zacięciu warto przez 3-4 sekundy potrzymać rybę pionowo na napiętej gumie – po to by haczyk mocno osadził się w pysku. Miękki amortyzator plus spokojny hol nie wzbudzają nerwowości leszcza, dzięki temu niemal do zera maleje szansa jego wypięcia. Podbierak powinien znaleść się w wodzie dopiero wówczas, gdy ryba jest wyraźnie podmęczona. W innym przypadku jego widok wzbudza w rybie dodatkową wolę walki i wtedy jej zachowanie jest nieprzewidywalne – skutkować może utratą cennych punktów. Brzmi to bardzo prosto, jednakże skoordynowanie i opanowanie tych umiejętności wymaga wielu godzin spędzonych nad wodą.

Do momentu doprowadzenia leszcza w zasięg podbieraka szczytówkę najlepiej utrzymywać tuż nad lustrem wody - zbyt szybkie poderwanie ryby do powierzchni na delikatnym zestawie zwiększa ryzyko jej wypięcia.

Podbierak powinien lądować w wodzie możliwie najpóźniej, tak by nie płoszył będącego jeszcze w dobrej kondycji leszcza.

Hol takiej ryby na delikatnym zestawie daje dużo satysfakcji.

Kolejną bardzo istotną rzeczą jest dobranie odpowiedniego zestawu – jego gramatury i budowy. Przy połowie leszczy przynętą położoną na dnie najważniejsze jest aby zestaw pozwolił na jej całkowite unieruchomienie. Wedle tej zasady lepiej zastosować spławik nieco za ciężki niż za lekki. Najlepsze do tego będą modele z nieco grubszą szklaną antenką (np. wersja J firmy Niwa). W zależności od warunków pogodowych i charakteru łowiska (w zbiornikach pozornie stojących często występują ruchy wody) do tego celu zastosujemy spławiki od 0,5 do nawet 2g. Obciążenie główne powinno znajdować się wysoko nad dnem (min. 40cm) po to, by ryba ewentualnie je wyczuła, gdy będzie już miała głęboko pochwyconą przynętę. Pod obciążeniem głównym co około 15cm powinny być zamocowane niewielkie śruciny (nr. 9-11) stabilizujące przypon na dnie. Śrucina sygnalizacyjna powinna znajdować się tuż nad dnem.

Typowy zestaw do połowu leszczy z dna - charakterystyczna grubsza szklana antenka.

Kiedy leszcze biorą „ze styku” lub nieco znad dna lepsze mogą okazać się zestawy znacznie lżejsze, a to dlatego, że ryba szybciej wyczuwa opór zestawu. Stąd powinniśmy zastosować spławiki z mniej wypornymi cienkimi, szklanymi antenkami (np. niwa wersja C1). Sama budowa zestawu jest taka sama przy czym śruciny (nr. 10-12) poniżej głównego obciążenia powinny się od siebie oddalać w miarę zbliżania się do pętelki przyponu. Dzięki temu przynęta w ostatniej fazie opada bardziej naturalnie.

Delikatny zestaw do łowienia ryb ze styku z dnem.

Ze względu na chimeryczne zachowania ryb na naszych topach powinniśmy mieć zestawy zarówno do połowu z dna jak i znad niego.

Nad wodą musimy być przygotowani na każdą ewentualność.

Często popełnianym błędem jest stosowanie zbyt krótkiej żyłki między szczytówką a spławikiem. W płytkiej wodzie ryby potrafią być bardzo płochliwe i majtająca się nad głową wędka nigdy nie będzie wpływała na nie korzystnie. Osobiście zalecam, by odcinek ten nie był krótszy niż 1m, a czasem warto go wydłużyć nawet do 1,5m. Taka odległość od spławika dodatkowo ułatwia operowanie zestawem na dużym wietrze czy fali.

4 elementowe topy na wodzie o głębokości dwóch metrów mogłyby wydawać się zbyt długie - ale nie dla zawodnika, który poważnie myśli o leszczach w płytkim łowisku.

Przypony jakie będą nam potrzebne to 20-40cm. Stosowanie długich przyponów ma uzasadnienie, gdy chcemy przynętę położyć na dnie i ograniczyć możliwość jej przemieszczania. Kiedy polujemy na duże leszcze długi przypon jest konieczny, by ryby nie ocierały się o zestaw. Łowiąc na styku z dnem wystarczy nam w zupełności jeśli ma on 20-25cm.

W poprzednich częściach artykułu wielokrotnie podkreślałem wagę precyzyjnego nęcenia. Nie przyniesie ono skutku jeśli w miejscu podania „towaru” nie umieścimy naszej przynęty. Powinniśmy pracować nad tym aby zestaw wstawiać możliwie najbliżej punktu nęcenia – dzięki temu będziemy krócej oczekiwali na branie i efektywniej wykorzystamy cenny czas zawodów.

zdjęcia: zbiory własne, www.sensaschallange.pl

Kacper Górecki

 

 

stopka informacyjna
© 2019 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS