Działy tematyczne

Trudne leszcze w płytkich zbiornikach – nęcenie i technika połowu tyczką. Cz. 1.

W kończącym się już sezonie bardzo zależało mi na tym, by w jak największym stopniu nabyć umiejętność budowania dobrego wyniku leszczami w wodach stojących i kanałach. Przyznam, że było to moją piętą achillesową, leszcze zazwyczaj omijały mnie szerokim łukiem. Dzięki dużej liczbie startów w ostatnich sezonach, oraz setkom godzin rozmów z nieporównywalnie bardziej doświadczonymi kolegami wiem już po prostu dużo więcej. W tym miejscu warto podkreślić fakt, że w pojedynkę nie jesteśmy w stanie ani trochę dorównać rozwojem wędkarskim tym zawodnikom, którzy stale wymieniają między sobą doświadczenia. Po sobie wiem, że wiedza przekazywana mi przez Zbyszka Milewskiego czy wielu innych kolegów przesunęła moje umiejętności co najmniej o kilka lat do przodu. Moja idea życiowa zakłada to, by czerpać jak najwięcej z doświadczeń innych ludzi we wszelkich dziedzinach życia. Wychodzenie z założenia, że się jest najmądrzejszym w każdym przypadku będzie nas uwsteczniało.

Nawiązując do tego co zostało napisane wyżej, artykuł ten jest zbiorem wiedzy nabytej, a następnie doświadczanej w czasie licznych zawodów.


Nęcenie.

Na pojęcie „nęcenie” będą składały się rodzaj i ilość zanęty, gliny i robaków oraz to w jaki sposób zostaną zaprezentowane w łowisku. Zakładając rywalizację w czasie zawodów i duże ilości towaru jakie lądują w wodzie leszcze mają prawo stać się wybredne. Zmierzam do tego, że pierwszym elementem, o który musimy szczególnie zadbać to jakość jokersa i ochotki – jest to oczywiście temat na odrębny artykuł. Mając „nieciekawy” towar na starcie nasze szanse na dobry wynik leszczami maleją niemal do zera!

Oczywiście świeże przynęty nie gwarantują sukcesu, gdyż trzeba je jeszcze odpowiednio przetransportować i zaprezentować w łowisku. W tym miejscu przechodzimy do kolejnego arcyważnego tematu – gliny. Zagadnienie niby dość oczywiste, jednak wcale tak nie jest! Powinniśmy przygotować dwa rodzaje gliny; jedną rozpraszającą, drugą bardzo klejącą. Tej pierwszej na 4-godzinną turę będziemy potrzebowali od 6 do nawet 10kg, tej drugiej nie więcej niż 2-3kg.

Idea nęcenia leszczy – dywan z gliny rozpraszającej z niewielką ilością przynęt oraz kilka precyzyjnie położonych kul mocno klejącej gliny z dużą ilością „leszczowych przysmaków”.

Glina Rozpraszająca.

Glina rozpraszająca na dnie ma szybko się rozsypać i stworzyć pole nęcenia, w którym będzie znikoma ilość przynęt oraz ewentualnie zanęty tzw. „dywan zanętowy”.

Należy go tworzyć na polu nie większym niż 1m2 i jego zadaniem jest wzbudzenie zainteresowania ryb, które potem muszą czuć się na nim pewnie i bezpiecznie. Z tego właśnie powodu nim dobierzemy i przygotujemy glinę musimy przeanalizować kilka rzeczy: głębokość łowiska, struktura i kolor dna, przejrzystość wody. Nasz nośnik będziemy tworzyć z dwóch typów gliny: Argile i Ziemi Torfowej – podpierając się w niektórych przypadkach klejem Liant a Coller.

Łącząc je we właściwych proporcjach stworzymy optymalną glinę rozpraszającą na każde łowisko.

Głębokość łowiska jest ważna przy dobieraniu kleistości gliny, zasada jest bardzo prosta – kule muszą w całości dotrzeć do dna. Jeśli po przygotowaniu naszego nośnika mamy co do tego jakiekolwiek wątpliwości dodajmy odrobinę kleju Liant a Coller i po wymieszaniu domoczmy ewentualnie całość spryskiwaczem. Coller zwiększy kleistość gliny na powietrzu nie spowalniając znacząco jej rozkładu na dnie. W przypadku gdy nasze kule rozpadną się w toni łowiska utracimy zdecydowaną część przynęt, a glina stworzy bezwartościową plamę na dnie.

Struktura dna ma znaczenie w kontekście ciężaru i konsystencji naszej gliny. Jeśli dno jest twarde to problemu nie ma, jeśli jest miękkie źle przygotowany nośnik utopimy i pozbawimy się jakichkolwiek szans rywalizacji. Przygotowanie rozpraszającej gliny na miękkie dno jest bardzo trudne i wymaga doświadczenia. Glina na takie łowisko musi być lżejsza i tylko lekko wilgotna. Równie istotne jest samo formowanie kul! Należy je kleić dłużej lecz z małą siłą – chodzi o to, by związać jak najwięcej powietrza, które obniża ciężar kuli i jednocześnie pod wpływem ciśnienia w wodzie rozsadza ją nim ta ugrzęźnie w miękkim dnie. Dobrze, gdy takie kule rozpadną się tuż na dnem, wtedy unikamy jakiegokolwiek ryzyka.

W skład gliny rozpraszającej na grząskie dno powinny wchodzić Argile i Ziemia Torfowa (1:2). Moim zdaniem stosowanie samej ziemi ma sens jedynie w przypadku występowania wybitnie „rzadkiego” osadu dennego. Wadą takiego rozwiązania jest to, że bardzo lekka ziemia jest wymywana z łowiska nawet przy najmniejszych ruchach wody – powodowanych choćby przez pływające ryby! Dodatek 30-50% gliny ten proces znacznie ogranicza, utrzymując nasz nośnik na dnie. Argilę i Ziemię Torfową należy najpierw oddzielnie odsiać na sicie, potem wspólnie wymieszać i jeszcze (najlepiej dwukrotnie) całość przetrzeć na 2mm sicie. Paczkowana Ziemia Torfowa zazwyczaj jest mocno wilgotna i mogłaby powodować tworzenie zbyt tęgiego nośnika. Dlatego też warto mieć pod ręką wysuszoną, rozpraszającą glinę, która dodana do ziemi natychmiast odciąga nadmiar wody. Jest to zabieg niezwykle prosty i skuteczny. Jeśli ostatecznie uformowane, wpadające do wody kule tworzą charakterystyczne, stłumione „puffff” możemy być zadowoleni z dobrze wykonanej pracy. O wynik możemy być jeszcze spokojniejsi, gdy kule naszych sąsiadów wydają głośne „plum” tonąc następnie z impetem w mulistym dnie.

Kolor dna i przejrzystość wody decydują w pewnym stopniu o tym jaki kolor i właściwości mamy nadać naszej glinie. Akurat w tym przypadku trudniej o jakieś konkretne, sprawdzone rozwiązania. Jak ocenić kolor dna? To bardzo proste, wystarczy krótka analiza bez wchodzenia do wody. Jeśli gruntomierzem nie wyczuwamy jakiegokolwiek osadu na dnie to jego kolor może być albo jasno-popielaty albo ciemno-popielaty. Ten pierwszy będzie występował w zbiornikach płytkich, w których występują okresowo lub stale ruchy wody (zbiorniki przepływowe lub poddane silnemu oddziaływaniu wiatru) uniemożliwiające osadzanie się materii organicznej. Ciemno-popielaty odcień dna będzie w zbiornikach głębokich i tych, które nie wykazują większych ruchów wody. Ten sam odcień będzie w łowiskach z wyczuwalnym przy gruntowaniu osadem dennym lub warstwą mułu.

Panuje powszechna opinia, by dopasowywać kolor zanęty do koloru dna. Osobiście trudno mi się odnieść do słuszności tego twierdzenia. Odcień zanęty/gliny dobieram na podstawie znajomości łowiska lub zazwyczaj intuicyjnie. W przejrzystych wodach najpewniejsze będą kolory ciemne włącznie ze smolistą czernią, natomiast jasne i w odcieniach brązu na łowiska o nieco zmąconej wodzie. W celu uzyskania optymalnego koloru wystarczy w określonych proporcjach łączyć Argilę jasną, brune i czarną.

Kolor jasno-brązowy: 1 cz. Argile brune + 1 cz. Argile jasna

Kolor ciemno-brązowy 2 cz. Argile brune + 1cz. Argile czarna

Kolor popielaty: 2 cz. Argile jasna + 1 cz. Argile czarna

Zadaniem mocno klejącej gliny jest precyzyjne podanie dużej ilości przynęt, jednakże o tym oraz samej zanęcie napiszę w drugiej części artykułu.

 

Kacper Górecki

zdjęcia własne i ze strony sensaschallange.pl

 

stopka informacyjna
© 2019 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS