Działy tematyczne

GPP Wrocław i podsumowanie sezonu GPP 2018

10 października 2018 Aktualności Zawody

Zawody we Wrocławiu zamykały tegoroczny kalendarz polskiej spławikowej ekstraklasy. Dotychczasowe, które odbyły się kolejno w Klimontowie, Bełchatowie, Gdańsku i Kędzierzynie-Koźlu za każdym razem kończyły się dla nas sporym niedosytem. Szczęście jakby omijało nas szerokim łukiem, a naszej nowej drużynie chyba brakowało „dotarcia”.

Wrocław przywitał nas niemal wiosenną aurą, która jednak nie sprzyjała żerowaniu ryb. Trenujący zawodnicy odławiali bardzo nieliczne, ale okazałe; płocie,

krąpie,

leszcze

i jazie.

Udany dla nas był głównie czwartkowy trening, na którym Zbyszek i Patrycja złowili sporo pięknych ryb stosując zbliżoną taktykę nęcenia.

Z czwartku na piątek zaczęło bardzo gwałtownie rosnąć ciśnienie i zrobiła się typowo wschodnio-wyżowa cyrkulacja. Jej działanie dosłownie odcięło w łowisku przysłowiowy prąd. Jakiekolwiek ryby brały przez pierwsze trzydzieści minut. Później jakiekolwiek oznaki ich istnienia pojawiały się jedynie na kilku stanowiskach, na których prawdopodobnie większa ilość ryb wymuszała na nich chęć do żerowania.

Oczywiście jak to zwykle bywa najskuteczniejsza była tyczka stosowana na pełnej długości, jednak wariantem ratunkowym mogła okazać się odległościówka. W sprzyjających warunkach dało się z niej dołowić pojedyncze ryby, jednak było to niezwykle trudne.

Jako, że na oficjalnym treningu nasze efekty były mizerne, postanowiliśmy na zawody przygotować taktykę opartą na czwartkowych wnioskach i bardzo bezpiecznym, uniwersalnym podejściu. Jej założeniem było podać umiarkowaną ilość przynęt w umiarkowanie ciężkiej glinie (1 cz. double leam + 0,5 cz. argile jasna + 0,5 cz. argile czarna). Nie stosowaliśmy zanęty, ponieważ nie dawała ona żadnych pozytywnych efektów. Do gliny przed jej wymieszaniem i przetarciem dodawaliśmy łyżeczkę sweet magic, który w tak delikatnym stężeniu nie przeszkadzał, a osoby go testujące złowiły bonusowe ryby. Na start w 3-4 litrach z ręki podawaliśmy 100 ml jokersa i z kubka w 1 litrze 200 g jokersa, 50 g ochotki i 50 g kasterów + 250 ml bentonitu.

Woda w kanale stała, momentami tylko leniwie płynęła. Najczęściej na topy trafiały zestawy od 1 do 2 g, cięższe w praktyce nie dawały efektów.

Sobota przywitała nas piękną, słoneczną, gdyby nie chłodna noc – niemalże letnią pogodą. Wylosowane dla mnie stanowisko A 17 znałem doskonale z czwartkowego treningu, podczas którego tyczką nie złowiłem na nim ani jednej białej ryby. Z tego co się dowiedziałem podobnie było również w piątek. Mimo to byłem pozytywnie nastawiony i wierzyłem w naszą taktykę.

Wrocławskie łowisko w miniony weekend charakteryzowało się tym, że zdecydowana większość ryb była łowiona w pierwszej godzinie, później brania były już sporadyczne. O ile w tym najistotniejszym czasie mnie nie udało się złowić dosłownie nic większego od jazgarza o tyle reszta drużyny od pierwszych minut bez wyjątku łowiła duże ryby. To bardzo motywowało mnie do uratowania jakiegokolwiek sektorowego punktu.

Dopiero w trzeciej godzinie optymalne warunki pomogły mi złowić dwa niewielkie leszcze odległościówką. Niestety kolejny, który uratowałby dodatkowe dwa punkty spadł tuż po zacięciu. W ostatniej godzinie wiatr i płynąca woda nie dały już możliwości złowienia ryby poza zasięgiem tyczki, pod którą do końca nic już nie zawitało. Jak się później okazało, również w niedzielę to miejsce nie pozwoliło koledze uratować choćby punktu mimo, że dzień wcześniej siedząc zaledwie 10 m w lewo na A16 zajął świetne 2 miejsce w sektorze. Prawdopodobnie te konkretne stanowisko było siedliskiem podwodnych drapieżników i białe ryby omijały je szerokim łukiem. W analogicznie pustym miejscu w niedzielę łowił nasz kolega Paweł Fic.

Nie mniej to był dla nas mega udany dzień. Patrycja, Marcin i Zbyszek pewnie wygrali swoje sektory, Pawet był 2. Mimo moich 8 punktów uplasowaliśmy się w ścisłej czołówce zawodów – na drugim miejscu, tuż za drużyną Robinson Team.

Druga tura również zaczęła się dla nas pomyślnie, choć nie aż tak spektakularnie jak sobotnia. Mimo teoretycznie dobrego stanowiska niestety również w niedzielę dopadła mnie mieszanka niemocy, pecha i bezsilności. Po 30 minutach systematycznego odławiania tyczką krąpi i płoci spiąłem po zacięciu dużą rybę, po której moje łowisko całkowicie opustoszało.

Jako, że tego dnia warunki sprzyjały odległościówce nie przejąłem się tym specjalnie wierząc w moje obłowienie w tejże metodzie. Niestety, dosłownie w pierwszym rzucie zaciąłem ogromną rybę, która chwilę później wypięła się. Prawdopodobnie był to sum, ponieważ ciężar ryby i dziwny śluz na przyponie nie wskazywały na nic innego. Po tej sytuacji ogarnęła mnie nieznana mi dotąd bezsilność, ponieważ przez pozostałe 3,5 godziny nie miałem choćby jednego brania. Było to dla mnie tym bardziej niezrozumiałe, że dwa stanowiska w lewo Artur Kulka złowił na odległościówkę ryby, które pozwoliły mu w pięknym stylu zdobyć sektorową jedynkę. Ani perfekcyjne nęcenie, ani spasowany do warunków sprzęt, ani umiejętności w ten weekend nie pozwoliły mi pokonać własnej niemocy.

Poczucie, że prawdopodobnie pogrąża się drużynę zawsze jest przykre i mentalnie bolesne. Kiedy dowiedziałem się, że mimo mojej wpadki udało nam się wygrać całe zawody byłem po prostu w szoku! Chwilę później ogarnęła mnie wielka radość i niewyobrażalna ulga.

To nie był koniec wspaniałych chwil tego dnia dla naszego zespołu. W każdej z klasyfikacji GPP Wrocław 2018 udało nam się stanąć na podium!

Patrycja zdobyła drugie miejsce w kategorii kobiet,

Marcin był trzeci w kat. juniorów,

a w seniorach Zbyszek i Paweł stanęli odpowiednio na drugim i trzecim stopniu podium.

Ta wspaniała postawa drużyny sprawiła, że na zakończenie sezonu w końcu udało nam się stanąć na podium w najważniejszej klasyfikacji zawodów GPP.

Wyniki GPP Wrocław 2018

Po skromnej ceremonii zakończenia przyszedł czas na podsumowanie i wręczenie trofeów za roczne klasyfikacje Grand Prix Polski 2018.

Najlepszy rezultat, który jednocześnie należy uznać za naprawdę duży sukces, uzyskaliśmy w klasyfikacji klubowej (seniorów). Po zaciętej rywalizacji zostaliśmy klubowymi Vice Mistrzami Polski 2018!!!

W koronnej klasyfikacji drużynowej (3 seniorów + kobieta + junior) zajęliśmy bardzo dobre 4 miejsce, przegrywając podium zaledwie o 1 punkt.

W klasyfikacjach indywidualnych jedyny, ale za to wielki sukces odniósł Paweł, który łowiąc na spektakularnie wysokim i równym poziomie przez cały sezon, zdobył drugie miejsce w klasyfikacji GPP Seniorów 2018!

Reszta drużyny również uplasowała się w górze indywidualnych tabeli. Patrycja i Marcin zakończyli sezon na tej samej 7 pozycji, Zbyszek był 17, ja 15, a łowiący indywidualnie Paweł uplasował się na 23 pozycji.

Klasyfikacje końcowe GPP 2018

Serdecznie Gratulacje dla zwycięzców poszczególnych klasyfikacji: Drużyny Traper Siedlce, Ani Roguskiej-Jurek, Mateusza Turka i Sławka Tomczaka.

Ze swojej strony dziękuję całej drużynie za świetnie spędzony czas, współpracę i zaangażowanie do samego końca! Ten rok był dla nas bardzo dobry, ale mam nadzieję, że przyszły będzie jeszcze lepszy!

Dziękuję również wszystkim zawodnikom i zawodniczkom, którzy wbrew różnym opiniom na temat GPP tworzą bardzo fajną, towarzyską i miłą atmosferę. Gdyby jeszcze cały cykl wyglądał tak jak tegoroczne Mistrzostwa Polski Seniorów to chyba wszyscy byśmy już teraz z utęsknieniem czekali na kolejny sezon…

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2018 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS