Działy tematyczne

Górek poleca #7 Zestawienie sprzętu do łowienia batem

Po szybkiej analizie uznałem, że ten opis najlepiej byłoby zacząć od samego końca zestawu, mianowicie haczyka, który koniecznie musi być mocny lub bardzo mocny. Jako, że określenie „mocny” może być zinterpretowane zbyt przesadnie, ujmę to jeszcze inaczej – nie powinien być z delikatnego, cienkiego drutu. Im dłuższa wędka tym ma to większe znaczenie, bo hol jest dłuższy, a zacięcie mniej precyzyjne. Haczyki, które mogę polecić to np. Katana 1041, 1075A oraz 1141, Milo P132 i R163, Colmic B957 i B900, Tubertini Seria 2 i 4 (w obu wersja opaco). Kształt moim zdaniem jest mniej ważny niż wielkość i wytrzymałość. Zawsze staram się wybierać największy jaki tylko ryby są w stanie zaakceptować. Jeśli zmuszają mnie do naprawdę małego haczyka nr. 18 to wolę wybrać bardzo mocny rodzaj np. Katana 1075A, a jak niewielkie ryby pewnie zasysają spory haczyk to lepiej żeby nie był w wersji „strong” tylko „normal” (np. Katana 1041 14-16). Do łowienia leszczy idealne są haczyki nr 14-16 typu Milo p132 oraz Katana 1141 (zaskakująco dobrze trzyma rybę!). Oczywiście odpowiednich haczyków jest mnóstwo na rynku, a ja wymieniłem tylko te, które znam i stosuję.

Tematu przyponów nie będę opisywał ponieważ skrupulatnie już go omówiłem w poniższym materiale:

Do budowy zestawów stosuję stosunkowo cienkie i elastyczne żyłki. Przy zestawach do 1 g jest to 0,10 / 1-2 g 0,11 /  2-3 g 0,12 / 3-8 g 0,14. Oczywiście jeśli mamy łowić siłowo i szybko nieco większe ryby śmiało można sięgnąć po rozmiar wyżej od wymienionych.

Spławik to temat oklepany, jednak podobnie jak przy haczykach zwracam uwagę na jego dobór. Przede wszystkim powinien być korpulentny. Tak naprawdę zawsze uniwersalny i odpowiedni będzie kształt oliwki. Chodzi o to, że taki korpus stabilnie „siedzi” pod wodą i nie jest wynoszony przez ruchy wody czy podmuchy wiatru. Zaletami smukłych spławików są: mniejszy opór przy zacięciu i lepsza sygnalizacja brań z opadu. Skutecznym kompromisem jest kształt obszernego wrzeciona, coś w stylu naszego spławika GT13. Nie mniej różnice między tym modelem, a klasycznym spławikiem GT8 to w użytkowej praktyce mało istotne niuanse.

Z pewnością ważna jest grubość antenki, znacznie bardziej niż materiał z jakiego jest wykonana. Bez rozwodzenia się, nie może ona być zbyt cienka. Do małych przynęt typu pinka, ochotka optymalne będą te z zakresu 1,2-1,5 mm, a do większych (ziarna, dżdżownice) 1,8-2,5 mm. Jeśli brania są bardzo delikatne, a przynęta niewielka doważam tak antenkę, by z wody wystawało jej dosłownie 5-10 mm.

Ogólnie preferuję spławiki z metalowym statecznikiem, ponieważ ten daje im dodatkową stabilizację. Jest to szczególnie ważne przy delikatnych braniach i łowieniu na małe przynęty. Kil węglowy jest nieco lepszy na łowiskach głębokich (powyżej 4 m), gdzie napór wody na żyłkę zestawu sam w sobie nadaje mu odpowiednio dużą stabilność. Ponadto taki spławik o wiele czytelniej pokazuje brania „unoszone” jak i te z przechwycenia przynęty w opadzie. Ogólnie statecznik węglowy daje więcej możliwości kiedy dużo pracujemy przynętą, a nie tylko statycznie oczekujemy na branie. Jednak wymienione atuty rzadko na polskich wodach odgrywają istotną rolę.

Jeśli chodzi o budowę samych zestawów, tak jak pokazywałem na naszych filmach używam najprostszego systemu dwupunktowego rozkładu obciążenia. Duża śrucina sygnalizacyjna (tzw. pilot), która stabilizuje przypon i ze względu na swój rozmiar realnie pełni rolę sygnalizacyjną + obciążenie główne (najlepiej zablokowana oliwka/kulka lub kilka większych śrucin). Takim standardem ustawienia obciążenia względem pilota jest: równowartość długości przyponu + 5 cm (w lekkich zestawach) / + 10-15 cm (w cięższych zestawach). Poniżej tego raczej nie należy schodzić, natomiast jeśli brania są delikatne lub wiele z nich następuje w opadzie to jak najbardziej wskazane jest zwiększenie odległości ołowianej oliwki od przynęty. Wielkość obciążenia sygnalizacyjnego śmiało może być dwu/trzykrotnie większa niż standardowo opisałem to w artykule o budowie zestawów. Oczywiście nie musi to być jedna duża śrucina, mogą być 2-3 mniejsze.

Wybór kija w głównej mierze zależy od indywidualnego budżetu. Bat to wędka, która sama w sobie nie ulega zużyciu eksploatacyjnemu ani po roku, ani nawet po dwudziestu! To jest duży argument za tym aby kupować raz a dobrze. W tym przypadku dobrze zależy też od tego czy wędkujemy rekreacyjnie, czy nasze potrzeby mają szerszy zakres.

W wysoką półkę warto celować już od siódemki, przy ósemce to moim zdaniem konieczność jeśli ta metoda ma być frajdą, a nie udręką. Nie skupiałbym się na tym czy wędka ma wklejkę, czy pustą szczytówkę. Sam do każdego bata mam dorobiony drugi wariant i nie jest to ani trudne ani drogie, do załatwienia w każdym lepszym sklepie stacjonarnym. Wklejka jest lepsza do drobnicy i wówczas kiedy zależy nam na jak największej skuteczności holu. Nie mniej szczytówka w tym względzie odgrywa znacznie mniejszą rolę niż dobór haczyka i odpowiednie zacięcie.

Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że znakomite właściwości użytkowe bata, nie do końca muszą iść w parze z jego efektywnością. Dla przykładu uznawane za legendarne już wędki Colmic Extreme robią piorunujące wrażenie, jednak lekkość i sztywność węgla sprawia, że są dość „tempe” w momencie zacięcia i holu. W efekcie spada z nich więcej ryb niż z nieco cięższych i bardziej elastycznych batów. Sam posiadam extreme’y produkowane 15 lat temu, które są nieco bardziej gibkie niż obecne, a i tak gubię na nich sporo ryb niezależnie od zastosowanej szczytówki. Podobna zależność panuje przy tyczkach. Od kilku lat wędkuję wybitnie sztywną tyczką i przy najmniejszym błędzie w doborze gumy lub haczyka zdarzało mi się tracić absurdalnie dużo ryb. Odkąd wymieniłem w niej dwa środkowe elementy na minimalnie cięższe (od niższego modelu) i stała się „mniej sztywna” problem ten znacznie stracił już na swojej skali i znaczeniu.

Z mojego doświadczenia mogę zasugerować, że niska waga wędki nie musi oznaczać, że jest ona bardzo dobra i odwrotnie. Takim przykładem może być Colmic Arrow, który „na papierze” waży więcej niż wędki w jego klasie. W rzeczywistości jednak kij jest tak fajnie zaprojektowany (zwiększona średnica dolnych elementów), że tej różnicy kompletnie nie czuć, a jednocześnie nadaje ona wędce dodatkową wytrzymałość. Ogólnie Arrow katalogowo przedstawia się średnio, a w praktyce jest naprawdę super batem. Pamiętam jak wiele lat temu „skusiłem się” na podstawie samego opisu na zakup jakiegoś najwyższego modelu Jaxon o parametrach niemalże Extrema. Po otwarciu przesyłki okazało się, że zgadza się mniej więcej tylko niska waga, ale fatalne wyważenie (przez zbyt cienki dolnik) sprawiało, że wędka była koszmarnie lejąca i ciężka w praktycznym użytkowaniu.

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2019 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS