Działy tematyczne

Górek poleca #6 Jak skutecznie łowić batem?

Metoda „na bata” w ostatnich latach zdecydowanie nie należała do najpopularniejszych w naszym małym świecie wyczynowego spławika. Mam wrażenie, że wręcz została mocno zmarginalizowana. Przypięto do niej łatki: prymitywnej, topornej, dobrej tylko dla amatorów, a jej ewentualną efektywność sprowadza się wyłącznie do szybkości.

Pierwszą swoją tyczkę kupiłem dopiero w okresie studiów, a do tamtego czasu na zawodach z powodzeniem radziłem sobie batami i sporadycznie teleskopową „wyrzutką” z kołowrotkiem. Jako sentymentalną ciekawostkę wklejam zdjęcie z zawodów parowych, na którym są dwaj koledzy z czasów kiedy to jeszcze siedzieli przy tej samej licealnej ławce: Górek i Smółek. Rafał to znakomity wędkarz, który od lat prowadzi bardzo popularny na YT kanał poświęcony głównie metodom spiningowym – Smółek TV.

Wyłącznie batami łowiłem również podczas pierwszych moich startów w zawodach ogólnopolskich odnosząc więcej sukcesów niż porażek. Później mając już ukierunkowane ambicje i cel bycia profesjonalnym spławikowcem większość czasu poświęciłem tyczce, lecz jeszcze przez jakiś czas najlepsze wyniki notowałem wędkami rozkładanymi teleskopowo. W kolejnych latach, będąc zapatrzonym w wyczyn na najwyższym poziomie, bat kojarzył mi się już głównie z wymienionymi wyżej stereotypami.

W ostatnim czasie metoda pełnego zestawu w moich rękach i świadomości przeżywa swoisty renesans. Przygotowując się do Finału PLWS na Kanale Szymońskim zacząłem odtwarzać swoje doświadczenia z lat, w których długim teleskopem łowiłem jak natchniony. I tak podczas trzech ostatnich startów 8-metrowym batem złowiłem ponad 40 kg ryb, niemal za każdym razem technicznie będąc skuteczniejszym od kolegów łowiących tyczkami! O ile ani w Elblągu, ani w Mikołajkach teleskop nikogo nie dziwi, to już nad Kanałem Żerańskim była to metoda bardzo niekonwencjonalna. Oczywiście owa niestandardowość dotyczy zawodów o wysokim poziomie sportowym, podczas których ryby poddane są bardzo dużej presji.

Teraz, kiedy już w dużej części odtworzyłem wyrobiony przed laty automatyzm uważam, że większość „łatek” od batowej metody można śmiało odpiąć. Obiektywnie mówiąc pełny zestaw rzadko i tylko w bardzo określonych warunkach będzie skuteczniejszy od tyczki. Natomiast bardzo często może być równie skuteczny! W tym miejscu chciałbym uświadomić młodych adeptów, że mając opanowane łowienie batami i odległościówką są w stanie osiągać nawet duże sukcesy BEZ TYCZKI. Obie metody generują nieporównywalnie mniejsze koszty niż tyczka (niemal połowa osprzętu nie jest konieczna), a wyrabiają o 100% więcej instynktu i takich realnych umiejętności manualnych. Tyczka bez dwóch zdań w tym zakresie wpływa wyłącznie negatywnie.

Poniżej wymienię moim zdaniem najistotniejsze elementy, które decydują o efektywności łowienia batem.

Stabilny zestaw. Ogólnie w każdej metodzie spławikowej fundamentem skuteczności jest naturalna prezentacja przynęty. Pokarm w środowisku naturalnym najczęściej spoczywa bez ruchu lub powoli przesuwa się z prądem wody. Teoretycznie atutem tyczki jest to, że podobny efekt podania przynęty można uzyskać stosując lżejszy zestaw. Praktycznie jednak stabilność oparta na odpowiednim dociążeniu żyłki nigdy nie będzie w pełni zrekompensowana wstrzymaniem zestawu przez szczytówkę tyczki. Innymi słowy bardziej naturalna jest przynęta „zakotwiczona” niż „trzymana”. Ponadto stosunkowo ciężki zestaw wcale nie dyskwalifikuje z bardziej „subtelnego” podania przynęty. Wystarczy główne obciążenie przesunąć do góry. Jest to ta sama zasada, która panuje w metodzie odległościowej, gdzie w systemie „na stałe” 80-90% obciążenia ulokowane jest w korpusie spławika. Z mojego doświadczenia wynika, że stabilność to 90, a subtelność tylko 10% znaczenia w kontekście ilości efektywnych brań.

Odpowiedni ciężar zestawu. Po części ten punkt wynika z poprzedniego, ale dodatkowo uwzględnia jeszcze zależność związaną z długością wędki. Na 1,5 metrowej wodzie w bezwietrzny dzień do stabilnego podania przynęty wystarczy 1 g obciążenia na żyłce. Jednak gramowy zestaw jest za lekki, aby poprawnie nim operować przy użyciu 8-metrowego bata. Moim zdaniem takie absolutne minimum to 3 g dla 9 m, 2 g dla 8 m, 1,5 g dla 7 m, 1 g dla 6 m, 0,8 dla 5 m. Oczywiście w tym przypadku górną granice wytycza już tylko rozsądek. Z osobistej praktyki uważam, że lepiej jest zastosować zestaw o 1 g za ciężki niż o 0,5 g za lekki.

Technika. Łowić batem, a być fachowcem w łowieniu batem to zupełnie inne kwestie. Dla laika bat wydaje się banalny. Machnąć zza pleców, zaciąć, szybko wyjąć i jaka niby w tym filozofia? W sumie TYLKO taka, że ten który łowi batem osiągnie efekt o wiele gorszy od tego, który potrafi łowić batem – oczywiście to tylko skrót myślowy. Najważniejsze jest ułożenie żyłki na wodzie. Ta między szczytówką, a spławikiem nie może być napięta. Jeśli do tego dopuszczamy to przynęta zazwyczaj zacznie zachowywać się nienaturalnie, a my będziemy mieli dużo więcej pustych zacięć (napięty zestaw dla ryby stawia znacznie większy opór). Ja robię to w ten sposób, że zawsze staram się zestaw wyrzucać sprzed siebie tak aby swobodnie (nie na pełnym zasięgu) wpadł do wody. W między czasie nie trzymam biernie wędki tylko natychmiast układam żyłkę na wodzie w ten sposób, by najlepiej do momentu brania nie napinała zestawu. Dla przykładu: jeśli pełny zasięg wędki i zestawu przy danej głębokości wynosi np. 11 m to w praktyce łowię nie dalej jak 10 m od brzegu. Tracę jeden metr zasięgu, ale zyskuję pełną kontrolę nad zestawem. W miarę możliwości tak operuję wędziskiem aby jak najmniej żyłki leżało na wodzie. Im mniej tym zazwyczaj lepsza skuteczność zacięcia. Z tego samego powodu łatwiej jest łowić długim batem na głębokości 4 m niż na głębokości 1 m. Moim zdaniem bardzo istotny jest również sposób w jaki trzymamy wędkę. Do 6 m można operować jednorącz (wyjątkiem są małe dzieci), od 7 tylko mając silne i stabilne ramię, a przy 8 m dolnik wędki opieram o biodro i trzymam dwoma rękoma. Bez stabilnego uchwytu nie sposób powtarzalnie z wyczuciem i w efekcie skutecznie zacinać ryb.

Sprzęt. jako, że jest to zagadnienie obszerne i dość konkretne – omówię je dokładnie w kolejnym artykule.

Największym wrogiem metody pełnego zestawu jest wiatr, który tylko w bardzo określonych okolicznościach może stać się naszym sprzymierzeńcem (wiatr wiejący w przeciwnym kierunku do prądu wody). Poniżej podaję dwa sprawdzone sposoby na łowienie batem w niesprzyjających warunkach wietrznych:

1. Zastosować cięższy zestaw i łowić bliżej, nawet 2 m bliżej niż wynosi nasz realny zasięg! W praktyce możemy to zrekompensować zastosowaniem dłuższej wędki. Nawet 8-9 m batem można swobodnie operować podczas umiarkowanie mocnego wiatru. Skrócenie zasięgu pozwoli nam zwiększyć kontrolę nad zestawem. Wówczas  kluczowy odcinek żyłki możemy układać pod wiatr, tym samym wstrzymywać i w konsekwencji stabilizować zestaw.

2. Wykorzystać filozofię metody odległościowej. W wyjątkowo niesprzyjających warunkach zamiast klasycznego zestawu wystarczy przygotować klasyczny system odległościowy z lekkim wagglerem (typu Rive W26). Zestaw zarzucamy wymachem zza pleców, po czym poprzez zanurzenie i lekkie szarpnięcie szczytówką zatapiamy żyłkę. Kiedy jeszcze szczytówka jest w wodzie warto podciągnąć zestaw do siebie (poziomym cofnięciem połowy dolnika za plecy), aby żyłka nie była zbyt napięta. W praktyce łowimy batem wykorzystując wszystkie atuty metody odległościowej! Takie nieszablonowe rozwiązanie przed laty kilkukrotnie pozwoliło mi osiągać zwycięskie rezultaty. Ponadto chcąc łowić bardzo długim 9-metrowym wędziskiem na płytkiej wodzie ten sposób jest wręcz wskazany w każdych warunkach. Możemy łowić 4g zestawem mając na żyłce zaledwie 0,5 g i jednocześnie dzięki zatopieniu żyłki super stabilnie podać przynętę. Polecam, naprawdę warto spróbować!

To tyle z teorii. Reszta zależy już od indywidualnych preferencji i nabywanego czucia/automatyzmu. Na koniec dodam tylko, że warto opanować łowienie długim 8-metrowym batem, ponieważ później operowanie krótszymi wędziskami staje się banalnie proste. W drugą stronę oczywiście jest już o wiele trudniej.

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2018 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS