Działy tematyczne

Glina do Feedera

7 listopada 2021
./

Jakiś czas temu poprosiłem mojego przyjaciela Marcina Kosterę, aby w wolnej chwili przygotował dla czytelników mojego bloga materiał na temat jego praktyki stosowania gliny w metodzie feederowej. Nieraz jako „glinowy znawca” dostaję pytania typu „jaka glina do feedera na (…) ?”. O ile technicznie jestem w stanie wyobrazić sobie zachowanie każdej mieszanki, o tyle moja praktyka w metodzie gruntowej jest zerowa. Dlatego o pomoc zwróciłem się do prawdziwego specjalisty.

Poniżej przedstawiam zredagowaną w formie obszernego artykułu odpowiedź, jaką otrzymałem od Marcina.


Łowienie za pomocą koszyczka wydaje się bardzo proste, jednak w czasie dużej presji, szczególnie na zawodach, ryby robią się wybredne. Często zdarza się, że zanęta schodzi na drugi plan, a pierwsze skrzypce wiedzie glina. Chcąc realnie pokazać jej pracę w koszyku, na potrzeby tego wpisu posłużyłem się akwarium. Aby pobudzić wyobraźnię, poniżej dołączam zdjęcia mieszanek już po dodaniu robaków, które oczywiście są istotą zastosowania gliny w feederze.

Nie chcąc przynudzać ogólnikami od razu przejdę do konkretów.

Zacznę od mojej ulubionej gliny, czyli wiążącej Double Leam.

Jak sama nazwa wskazuje nie jest „ukopanym” surowcem w czystej postaci. Jej bazą jest ciężka, sypka i niezbyt lepka glina.


Od razu zaznaczę, że gliny które naturalnie mocno kleją (o tłustej maślanej konsystencji) są zbyt tęgie do zastosowania w koszyku. Ich praca jest nieprzewidywalna i niekontrolowana. Zresztą i w spławiku takie gliny już dawno odeszły w zapomnienie.


Drugim składnikiem Double leam jest klej mineralny – liant a coller. Jego zadaniem jest sprawić, że całość będzie bardziej lepka i zwarta. Pozwala to z jednej strony uniknąć smugi, kiedy koszyk leci do dna, a z drugiej sam klej w wodzie nie zmienia optymalnej pracy mieszanki.

W skrócie, jej najważniejsze dla mnie właściwości to ciężar i sypkość. Glina zazwyczaj po otwarciu paczki nadaje się od razu do użycia, wystarczy przesiać ją przez 3 mm sito. Powinna być wilgotna, lepka, a przy tym sypka (ziarnista). 

Chciałbym, żebyście zwrócili uwagę jak popularna „doble” zachowuje się w wodzie po opadnięciu z koszykiem na dno. Praktycznie nie tworzy chmury. Wszystko stabilnie zalega na dnie, wolno uwalniając jokersa. Spójrzcie na strukturę mieszanki, która ma w sobie sporo powietrza, a to powoduje szybsze „dywanowanie”.

Kiedy moim celem są leszcze, double leam jest wyborem numer jeden. Są to ryby które lubią „kopać” i zazwyczaj nie lubią zamieszania. Ta glina nie tworzy w wodzie chmury, nawet jeżeli bremesy zaczynają żerowanie. Można ją wykorzystać do schowania (przysypania) części jokersa , który nie uwalnia się się tak łatwo, jak przy lżejszych mieszankach. Na dnie tworzą się mini kopce z wystającymi larwami, które dla leszczy są sugestią, że tam głębiej czeka na nie jeszcze więcej jedzenia.

Przykładem zastosowania double leam może być kanał żerański i „linia leszczowa”. Na zawodach z jednej strony wiem, że na większe ryby trzeba poczekać, a z drugiej nie wiem jak długo. Po wpłynięciu ławicy w pole nęcenia chcę, aby pozostały tam przynajmniej do momentu, w którym zorientuję się o ich obecności. Magnesem jest oczywiście jokers. Jednak podany w zbyt lekkiej mieszance może nie spełnić swojej roli. Powody tego mogą być dwa. Jokers zostanie wyjedzony przez drobnicę lub zwyczajnie rozproszony przez ruchy wody. W efekcie jego skromna ilość nie zatrzyma ryb na dłużej. Ciężka glina zawsze w jakimś stopniu ogranicza wpływ obu tych czynników.

Drugim przykładem może być jeden ze znanych mi odcinków dolnej Narwi. Tam kluczem jest podanie sporej ilości robaków. Bogata w „mięso” mieszanka jest niezbędna, by przyciągnąć okazałe leszcze. Dodanie nawet małej ilości zanęty często oznacza zwabienie uporczywych uklejek.

Na koniec dodam jeszcze, że moim zamiennikiem dla double leam jest glina rzeczna. Mimo, że organoleptycznie nieco się różnią, to w kontekście feedera działają w dokładnie ten sam sposób.

Skrajnym przeciwieństwem zastosowania ciężkiej gliny jest ziemia torfowa.

To mój bazowy wybór, szczególnie jeżeli chodzi o łowienie małych ryb. Ziemia jako nośnik powoduje natychmiastowe uwalnianie zanęty i jokersa. Mniejsze ryby nie lubią grzebać w dnie, preferują łatwo dostępny pokarm. Stąd lekka mieszanka sprzyja ich żerowaniu.

Bardzo atrakcyjna jest chmura, która powstaje w efekcie uwalniania się ziemi z koszyczka. Drobnica w zmąconej wodzie czuje się znacznie pewniej, niż pływając na tle jasnej plamy. Tym samym czarna chmura wabi ryby w nasze łowisko, nawet w bardzo czystej wodzie.

Skalę i strefę powstającej smugi można regulować uciśnięciem mieszanki w naszym koszyku. Może tworzyć się już w toni łowiska lub tylko przy dnie.

Ziemia to oczywiście doskonały „spulchniacz” do wszystkich mieszanek, ale o tym więcej w dalszej części tego wpisu.

Sztandarowym przykładem jej zastosowania w czystej postaci są oczywiście płytkie i zamulone zbiorniki. Na kanałach stanowi idealny nośnik, kiedy łowię na krótkiej linii określanej zwyczajowo „pod nogami”. 

Kiedy chcę zrobić w wodzie naprawdę dużą chmurę, stosuję glinę rozpraszającą tzw. Argile, zazwyczaj w czarnym kolorze.

Argile jest miałka, pulchna i klejąca „tyle o ile”, aby w razie potrzeby miała szansę dotrzeć do dna (po odpowiednim dowilżeniu).

W czystej postaci da nam efekt pożądany tam, gdzie ryby trzeba ściągnąć z toni łowiska. Opadający koszyk pozostawia za sobą swoisty „drogowskaz” – smugę niczym kometa, a jego uderzenie o dno wznosi gęsty obłok. Ten może być dodatkowo podtrzymywany przez żerujące ryby, które wybierają luźno i niemal natychmiast uwalniany pokarm.

Intensywność obłoku będzie uzależniona od stopnia wilgotności gliny. Argile im jest suchsza, tym mocniej dymiąca. Bardziej domoczona może świetnie sprawdzić się w wodach płynących (leniwie płynących), ściągając zainteresowanie ryb z większych odległości. Suchawa ma szansę okazać się tajną bronią w płytkim zbiorniku lub niemal stojącym kanale.

Kiedy „kurz” opadnie, na dnie pozostają luźno rozproszone i przez to łatwo dostępne larwy jokersa. Jak widać na poniższym zdjęciu, Argile jest zbyt lekka, aby przysypać (schować) chociaż część przynęt.

Moim osobistym przykładem skutecznego zastosowania Argile może być płytki zalew w Nowym Mieście. Łowisko to wymagało sporego zamętu i częstego donęcania. Wodą lekko płynącą, w której zadziałała mi intensywna smuga był m.in. Kanał Gliwicki.

Opisane wyżej Double Leam / Rzeczna, Ziemia i Argile to fundament glinowego arsenału, który daje mi możliwość precyzyjnego dopasowania się do każdych warunków.

Gliną, której celowo nie wymieniłem jako podstawową, a dość często stosuję, jest glina wiążąca Standard.

Pod tą nazwą kryje się wyżej opisana baza, z której powstaje Double leam. Brak kleju sprawia, że ma znacznie drobniejszą, pylistą frakcję, która niedomoczona będzie mocno smużyła.

Standard traktuję jako ciężką glinę, która łączy w sobie właściwości gliny rozpraszającej i wiążącej. Spokojnie mogłaby nazywać się „Argile ciężka” i właśnie produkt o tej nazwie kilka lat temu zastąpiła w ofercie Górka. Poprzez jej nawilżenie decydujemy czy jest bardziej wiążąca, czy rozpraszająca. Taki sam efekt uzyskamy łącząc glinę rzeczną z Argile (np. 2:1), stąd nie jest niezbędna.

Dobrze sprawdzi się tam, gdzie chcemy wykorzystać wabiący efekt chmury, a jednocześnie stabilnie podać zawartość koszyka.

Przykładem mojego zastosowania gliny standard jest Zalew Zegrzyński, w którym zawsze jest delikatny uciąg i spora głębokość. Tamtejsze leszcze zdecydowanie przyciąga jasna smuga powstająca po opadnięciu koszyka.

Co ciekawe, świetnie sprawdza mi się w czasie jesienno-zimowych łowów na Kanale Żerańskim. Jasna mieszanka często selektywnie działa na duże płocie.

Wędkarze wyczynowi lubią szukać złotego środka. W tym zakresie często jest nim jedna konkretna glina, ale nie zawsze. Właściwości podstawowych glin są skrajne, a nieraz warunki wymagają od nas czegoś „pomiędzy”, lub połączenia ich właściwości. I tak powstało ulubione zajęcie wielu zawodników – tworzenie MIESZANEK.

Doświadczony wędkarz miesza dość intuicyjnie, ponieważ doskonale zna właściwości poszczególnych składników i czuje efekt jaki chce uzyskać. Błędem początkujących jest nadmierne kombinowanie i w efekcie przerost formy (teorii) nad treścią (efektami).

Chcąc przybliżyć mój tok glinowego rozumowania, poniżej opiszę kilka sprawdzonych mieszanek.

1 cz. Argile czarna + 1 cz. g. wiążąca (rzeczna, standard, double leam)

W tym przypadku łączę efekt smugi i ciężaru. Chmura powstaje mniejsza i raczej na dnie, a mieszanka nie rozprasza się aż tak bardzo, trochę dłużej zalegając w koszyku. W zależności od tego, na której właściwości zależy nam bardziej, tą proporcję można modyfikować na korzyść jednej bądź drugiej gliny.

Takie połącznie jest optymalne, kiedy ryb jest mało (wabiąca chmura) i trzeba mocno skoncentrować pole łowienia (cięższa mieszanka). Jeżeli będziemy powtarzalni, pojedyncze sztuki powinny zebrać się na małej przestrzeni. To dobra droga, jeśli w trakcie tury trzeba złowić kilka ostrożnych ryb. Zaletą takiego połączenia jest uniwersalność.

Właściwości mieszanki możemy znacząco regulować stopniem nawilżenia. Niezbyt wilgotna będzie ciężką gliną rozpraszającą, a nasycona wodą – gliną wiążącą o lekkich właściwościach smużących.

Tą mieszanką łowiłem m.in. na Odrze w Szczecinie, w wodzie o sporej głębokości i lekkim uciągu. Rewelacyjnie ściągała ryby w pobliże dna i tam je utrzymywała. Sprawdziła mi się także na Odrze w Opolu, kiedy rzeka swoim charakterem bardziej przypominała kanał. W obu tych odrzańskich przypadkach „czysta” glina wiążąca nie działała. Ryb było na tyle mało, że efekt lekkiej smugi był bardzo pożądany. 

2 cz. g. wiążąca (rzeczna, standard, double leam) + 1 cz. ziemia torfowa

Dodanie ziemi do ciężkiej gliny, powoduje jej zabarwienie na ciemny, bardzo uniwersalny kolor. Jest to jednak mniej istotne niż fakt, że taka mieszanka szybciej pracuje w koszyku, jednocześnie zachowując całkowitą spoistość w drodze do dna. 

Ziemia spulchnia glinę, sprawia, że ta swoją strukturą upodabnia się do dennego osadu. Być może z tego wynika fakt, że mieszanka gliny i ziemi zazwyczaj bywa skuteczniejsza niż sama glina. Z pewnością wygląda bardziej naturalnie i ułatwia rybom dostęp do zawartego w niej pożywienia.

Ziemia połączona z gliną zdecydowanie traci swoją chmurotwórczą właściwość. To ją różni od gliny rozpraszającej, której cząstki zawsze tworzą mniejszy lub większy obłok. Innymi słowy glina wiążąca połączona z ziemią, to dalej glina wiążąca tylko lżejsza. Oczywiście możemy dowolnie modyfikować jej ciężar zmieniając proporcje obu składników.

Glinę z ziemią stosowałem m.in. na Wiśle w Krakowie i Gdańsku. W obu przypadkach koszyk musiał dotrzeć na dno z całą zawartością (pokonując znaczną głębokość) i tam dosyć szybko uwolnić dużą ilość robaków. Sama glina wiążąca zbyt lekko ściśnięta mogłaby po drodze gubić swoją zawartość, natomiast mocniej dociśnięta, zostać zwinięta przed jej uwolnieniem z koszyka. Można powiedzieć, że ziemia jest takim bezpiecznikiem pracy ciężkiej gliny. 

1 cz. g. wiążąca (rzeczna, standard, double leam) + 1 cz. Argile czarna + 1 cz. ziemia torfowa

Ta mieszanka łączy w sobie właściwości wszystkich trzech glin, tworząc specyficzny i bardzo uniwersalny nośnik. Jest czarna, umiarkowanie lekka, sypka i dobrze klejąca. Kiedy nie wiem jaką glinę wybrać, a łowisko jest wymagające (poddane presji wędkarskiej), to ta mieszanka zawsze będzie dobrym wyborem.

Jej wszystkie właściwości bazowo są po środku skali. Jest niewielka szansa, że okaże się za lekka, za ciężka, zbyt lub za mało klejąca. Ponadto w zależności od jej nawilżenia możemy bezpośrednio wpływać na jej konsystencję. Niezbyt wilgotna będzie niemalże typową gliną rozpraszającą, a wyraźnie domoczona zamienia się w lekką glinę wiążącą.

Mieszanka jest łatwa we współpracy z koszykiem. Poprzez uciśnięcie daje możliwość regulowania tempa uwalniania jego zawartości. Mimo wszystko jest to glina, która pracuje szybko lub bardzo szybko. Stąd nawet przy mocnym uciśnięciu nie ma ryzyka, że coś zalegnie w koszyku.

Połączenie tych trzech glin, to moja ulubiona mieszanka na Wrocławską Odrę, czyli łowisko trudne i wymagające elastyczności, szczególnie w okresie jesienno –zimowym. Jest to także moja kompromisowa kompozycja na łowiska z wyraźnie mulistym dnem.


Redagując wyżej doświadczenie Marcina w zakresie jego glinowo-feederowej praktyki, odniosłem jednoznaczne wrażenie „jakbym to wszystko już wiedział”. Pewnie dlatego, że Marcin to bardzo doświadczony i znakomity zawodnik spławikowy, który ostatnie lata poświęcił dla sportu feederowego. W powyższej merytoryce wyraźnie czuć jego „spławikowe pochodzenie”.

stopka informacyjna
© 2021 Górek-Gliny – Wędkarstwo Wyczynowe
Projekt strony internetowej Studio DEOS