Działy tematyczne

Fotorelacja z treningu na rzece Pasłęce 14.03.2014

15 marca 2014 Fotorelacje

Jednym z najważniejszych akcentów mojego zaangażowania w właśnie rozpoczętym sezonie 2014 będzie usiłowanie odrodzenia sportu spławikowego w moim macierzystym regionie Warmińsko-Mazurskim. Istotnym krokiem ku temu ma być ruszająca w maju Liga Warmińsko-Mazurska, która rozgrywać się będzie w ramach Ogólnopolskiej Ligi PLWS (wyczyn.pl). Samo planowanie i organizowanie zawodów zda się na nic jeśli nie zadbamy o odpowiednie zainteresowanie i dopływ nowych pasjonatów. Na tą chwilę jest nas naprawdę niewielu biorąc pod uwagę wielkość województwa i z pewnością największy w Polsce zasób rybnych łowisk. Inhibitorem mojego projektu ma być stworzenie w regionie kilku klubów-drużyn firmowanych marką Górek TEAM. Na tą chwilę są już trzy, a mianowicie GT Lidzbark Warmiński, GT „Black HORSES” oraz GT Orneta.  

W połowie marca drużyny popularnych Black Hors’ów + ja i Ornety spotkały się na wspólnym treningu. Miejscem i celem była rzeka Pasłęka w pobliżu jej ujścia do Zalewu Wiślanego. Przypomnę, że na tym właśnie łowisku 30 marca z dużym rozmachem organizacyjnym odbędzie się I Memoriał Janusza Maciejewskiego. Black Hors’ów w Lidze W-M reprezentować będą Daniel Sosnowski, Jarek Tekliński i Asia Otawa, którą osobiście na tym treningu zastępowałem :) Drużynę z Ornety tworzą Łukasz Lenkowski, Radek Hościło i Grzesiek Zamyślewski.

Po przybyciu na miejsce wybraliśmy 6 stanowisk, celowo w najgłębszym i zarazem zdecydowanie najmniej rybnym na tą chwilę odcinku, na którym odbędą się zawody. Zależało nam na tym, żeby było trudniej o ryby z myślą o doskonaleniu umiejętności technicznych i koncentracji. Kilka dni wcześniej Łukasz z Radkiem trenowali na płytszym sektorze łowiąc w 4 godziny po około 15kg średnich płoci.

Wynik Łukasza z Pasłęki kilka dni przed naszym treningiem.

Po szybkim losowaniu okazało się, że otworek wylosował Daniel, drugie stanowisko Jarek, trzecie przypadło mi, kolejne Łukaszowi, Grześkowi i stawkę zamykał Radek.

Po losowaniu ustaliliśmy 1,5 godziny na przygotowanie do 4 godzinnego łowienia.

Największą wartością tego typu spotkań-treningów nad wodą jest wspaniała atmosfera, którą tworzą koledzy tak samo „nienormalni” na punkcie wędkarstwa. Nie bez znaczenia jest też fakt, że wspólne wędkowanie jest bardziej „merytoryczne” niż prywatny wypad nad wodę choćby ze względu na warunki zbliżone do tych, które panują na zawodach.

W czasie przygotowań każdy z nas wykonał co najmniej jedną wycieczkę rozrywkowo-edukacyjną po stanowiskach kolegów, czego także sobie nie odmówiłem. Z tego co pamiętam większość z nas mieszała zanęty Zbyszka Milewskiego Rzekę i Płoć, jedynie Grzesiek i co ciekawe Jarek zastosowali zanętę Sensas Gross Gardons.

To co nas w każdym przypadku różniło to przygotowanie z gliną naszych mieszanek i ilość podawanej zanęty czyli w zasadzie to co jest najważniejsze.

Osobiście postanowiłem przećwiczyć przygotowanie zanęty z suchą rzeczną gliną. Na 2 kg zanęty użyłem dwóch opakowań gliny. Całość wymieszałem na sucho, następnie ostrożnie nawilżyłem zaraz po wejściu na stanowisko.

Przy dodawaniu wody powstają duże „grudy”, stąd do przygotowania tego typu zanęty idealne wydaje się mieszadło, którego ja mimo wszystko już od dłuższego czasu nie używam. Przed formowaniem kul całość przepuściłem przez 3-4mm sito. UWAGA! Przecierać należy mieszankę o konsystencji niedomoczonej, w przeciwnym razie stanie się ono niezwykle uciążliwe…

W sposób teoretyczny analizując tak przygotowaną zanętę należy stwierdzić, że ma ona przeznaczenie przede wszystkim na szybko płynące rzeki. Jest to związane z właściwościami gliny (wybitnie mocno wiąże) i bardzo jednorodną strukturą mieszanki. Pasłęka w przyujściowym odcinku przy normalnych warunkach należy do tych z kategorii leniwie lub średnio płynących.

Na wstępne nęcenie przeznaczyłem nieco ponad połowę tego co przygotowałem dodając śladowe ilości kukurydzy (z myślą o możliwych jaziach) i pinki. Przygotowałem 8 kul – 3 z pierwotnej konsystencji, 3 z dodatkiem wody i 2 w dotyku przypominające plastelinę. Obiektywnie mówiąc zdawałem sobie sprawę, że całość wyszła mi zbyt tęga jak na uciąg determinujący stosowanie dysków do 10g.

Zgodnie z oczekiwaniami ryb od samego początku nie brakowało, przy czym nie było ich „na gęsto”. Trudność łowienia polegała głównie na walce z bardzo porywistym i silnym wiatrem. Pierwsze dwie godziny zdecydowanie najlepiej łowił Łukasz co było związane z tym, że moim zdaniem jego mieszanka miała optymalną konsystencję na to łowisko. Gdyby nie brak odpowiedniego doświadczenia Łukasz w dobrze zanęconym łowisku zwyczajnie by nas zdeklasował łowiąc kilka kilogramów więcej.

Błąd Łukasza polegał na tym, że konsekwentnie od początku do końca pływał zestawem, podczas gdy po pewnym czasie ryby ustawiły się bezpośrednio w dobrze podanej zanęcie i nie interesowały się ruchomą przynętą. Moje kule przez to, że zbyt ciężkie nęciły ryby w stopniu bardzo wolnym. Gdyby trening trwał 3 godziny mój słaby rezultat dałby wielką satysfakcję sparing-partnerom :)

Przez pierwsze trzy godziny co chwilę dochodziły mnie ironiczne pytania dlaczego „tak cicho siedzę (?)” :) Mój dobry humor i żarty wróciły dopiero w ostatniej godzinie kiedy to średnie płocie i krąpie w końcu zaakceptowały moje łowisko. Najlepiej łowiło mi się ciężkim 10g dyskiem na wolną i stabilną przepływankę.

Ze względu na „trzcinowe” stanowisko mogłem dostrzec jedynie poczynania Łukasza. Z zasłyszanych rozmów wynikało jednak, że każdy z nas generalnie „coś tam” łowił, lecz do samego końca nie mieliśmy pojęcia jakiego rzędu wyniki uzyskamy.

Po 4 godzinach przyszedł czas na ważenie, prezentację wyników i wspólne wyciąganie wniosków.

Wynik Daniela - 6800pkt

Jarek - 4800pkt

Mój rezultat - 7200pkt

Lenek - 6300pkt

Grzesiek - 4300pkt

i Radek z wynikiem 6500pkt

Z treningu byliśmy bardzo zadowoleni, każdy z nas nauczył się czegoś nowego i zdobył kolejne doświadczenia w bardzo miłej i sportowej atmosferze.

Nie mogę się już doczekać zawodów, które odbędą się na tym łowisku za dwa tygodnie. Uważam, że jedynie wyniki powyżej 10 000 pkt będą dawały szanse na wysoką lokatę. W ciągu najbliższych dwóch tygodni w rzekę zaczną migrować największe okazy płoci ze względu na inwazję śledzi w Zalewie Wiślanym.

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2019 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS