Feederlink to krótka przedłużka połączenia koszyka z linką główną. Jej zadaniem jest odseparowanie koszyczka od linki, co przekłada się na lepszą widoczność brań przenoszonych na szczytówkę.

Zasada działania feederlinka
Zasadę działania feederlinka obrazuje powyższa grafika. Wynika z niej, że feederlink (po lewej) umożliwia dłuższą sygnalizację brania niż zastosowanie samego krętlika z agrafką (po prawej), zanim nastąpi przesunięcie koszyka. Dłuższa sygnalizacja oznacza głębsze ugięcie szczytówki oraz mniejszy opór wyczuwalny przez rybę w trakcie odpływania z przynętą, także wtedy, gdy odpływa ona w różnych kierunkach. W efekcie uzyskujemy dwie korzyści: czytelne wskazanie brania na szczytówce oraz mniejsze prawdopodobieństwo porzucenia przynęty przez ostrożną rybę.
Z drugiej strony bywają sytuacje, w których feederlink pogarsza skuteczność łowienia. Czasami lepsze efekty daje łowienie z mocno napiętą szczytówką, cięższym koszykiem na agrafce z krętlikiem. W takim układzie ryba zacina się samoczynnie pod oporem zestawu. Rozwiązanie to najczęściej sprawdza się w rzekach oraz podczas dość szybkiego łowienia płoci, krąpi i niewielkich leszczy. Dlatego, przystępując do zawodów, zazwyczaj sprawdzam oba warianty. Nierzadko ta pozornie drobna modyfikacja decyduje o tym, czy uda mi się złowić kilka ryb więcej.
Ciemną stroną medalu jest nieznacznie zwiększona skłonność do splątań oraz tendencja do przekazywania fałszywych brań, wynikających z ocierania się ryb o uniesiony nad dnem zestaw. Z tego powodu czasami rezygnuję z feederlinka, szczególnie na łowiskach w których ryb jest bardzo dużo, a także w rzekach, które niosąc z nurtem trawy i patyki, mogą poruszać plecionkę i generować mylne wskazania na szczytówce.

Do budowy feederlinka wykorzystuję dwa materiały: grubą plecionkę o średnicy od 0,12 do 0,16 mm lub żyłkę o średnicy 0,30 mm. Oba rozwiązania są skuteczne i nie zauważyłem istotnych różnic w funkcjonalności przy stosowaniu jednego lub drugiego. Z czasem coraz bardziej skłaniam się jednak ku żyłce. Mam wrażenie, że feederlink wykonany z żyłki pozwala łowić znacznie dłużej, nawet przez kilkanaście zawodów, bez obaw o jego przerwanie. Plecionka natomiast łatwo strzępi się na kamieniach, co ma znaczenie zwłaszcza podczas łowienia na spadach, tuż za ostrymi krawędziami, a także w kamieniach i wśród małży. Ciekawym materiałem wydaje się również fluorocarbon, stosowany w spinningu do zabezpieczania linki przed przetarciami. Sam nie używam go w feederze, ale z pewnością spróbuję tego rozwiązania w przyszłości
W idei feederlinka kluczowe jest uzyskanie czytelnych wskazań, dlatego cały element nie może ciążyć. Najważniejsze jest to, aby krętlik, który przemieszcza się po plecionce, był jak najlżejszy, dlatego stosuję rozmiary 20 lub 22. Bardzo dobrze sprawdzają się do tego nasze krętliki wyczynowe w kolorze czarnym.
Z drugiej strony feederlinka znajduje się agrafka z krętlikiem, choć można również zastosować samą agrafkę. W tym miejscu także wybieram te jak najmniejsze, lecz bardziej z poczucia estetyki niż z powodów czysto praktycznych. Ciężar agrafki mocującej koszyk nie ma większego znaczenia, ponieważ ryba nie porusza nim w taki sposób jak wcześniej opisanym krętlikiem.
Ostatnią kwestią teoretyczną jest długość feederlinka. Za optymalną uznaję około 5 centymetrów i wszystkie feederlinki wykonuję właśnie w tej długości. Być może istnieją od tego pewne wyjątki lub zależności, jednak są to zagadnienia, do których sam jeszcze nie doszedłem.
___________________________________________________________

W pierwszej kolejności przekładam linkę przez agrafkę z krętlikiem do montażu koszyka

Następnie klasycznym węzłem przywiązuje do linki agrafkę z krętlikiem
To dość istotne, aby zacząć wiązanie elementów właśnie od agrafki z krętlikiem, a nie od agrafki „chodzącej” po lince głównej – tak jest prościej…

…ponieważ agrafkę przywiązuję poprzez wykonanie supełka.
Zwróćcie uwagę, że „składam” linkę w miejscu w którym mniej więcej ma się kończyć feederlink.

Na koniec zaciskam supełek i w ten sposób powstaje feederlink
Marcin Kurzepa