Działy tematyczne

Czy faktycznie Tubertini = HIGH QUALITY ???

Z początkiem tego roku na polskim rynku wędkarskim pojawił się dystrybutor uznanej w świecie spławikowym marki Tubertini. Mowa o Grzegorzu Badawika, którego osobiście miałem możliwość poznać podczas wyjazdu do Bodzentyna na zawody Robinson Cup.

Po niezbyt owocnym piątkowym treningu Grzegorz zaproponował mi krótki pokaz sporej części importowanego przez Niego sprzętu Tubertini.

Jako już nieco obyty w całym zgiełku sprzętowego szaleństwa, a raczej mając je już za plecami wędkarskiej kariery, przyznam, że jakoś specjalnie nie byłem tym pomysłem podekscytowany. Sam do tej pory jestem entuzjastą niezawodności produktów Mivardi (wędki, torby, amortyzatory, żyłki), Milo (żyłki i haczyki), Ignesti (śruciny), Dariusza Ciechańskiego (spławiki jeziorowe i kanałowe Niwa) i Edmunda Gutkiewicza (spławiki rzeczne). Uświadomiony moimi ugruntowanymi już przekonaniami Grzegorz wskazał na napis HIGH QUALITY widniejący w logo marki Tubertini… Czy to znaczy, że ta włoska firma faktycznie stawia na pierwszym miejscu jakość??? Odpowiedź była z pełnym przekonaniem twierdząca, przy czym ja i tak znając obecne realia rynkowe do prezentacji podchodziłem dość sceptycznie.

Wędki.

O tyczkach TUBERTINI za wiele napisać nie mogę, gdyż tylko chwilę pomachałem wędką Grzegorza podczas treningu. Jeśli dobrze pamiętam nie był to najwyższy model, ale i tak była to wędka z kategorii „kosmicznej”. Jako, że ceny tych tyczek są adekwatne do ich jakości, czyli też „HIGH”, nie wnikałem specjalnie w ich temat. Dowiedziałem się tylko, że Tubertini na tą chwilę produkuje jedynie tyczki z najwyższej półki, czyli Ich oferta zdecydowanie nie jest mocna w kontekście naszego rynku. Osobiście tyczki dzielę na te tanie – od których bolą plecy, te dobre – które pozwalają komfortowo łowić i nie kosztują więcej niż 4-5 tys. zł w dobrym packu, oraz te wypasione, którymi wędkowanie to prawdziwy i kosztowny luksus. Z pewnością 13 metrowe patyki Tubertini należą do tej trzeciej grupy.

O ile nie jestem fanatykiem tyczek i nigdy stwierdziłem w najmniejszym stopniu zależności miedzy coraz lepszą tyczką i lepszymi wynikami, o tyle przy batach i uklejówkach moje zdanie jest nieco inne. Może wynika to z tego, że moją „poważną” karierę spławikową rozpocząłem 15 lat temu i ponad połowę tego czasu wędkowałem wyłącznie batami (od 2 do 10m) – o tyczce mogłem wówczas jedynie marzyć. Charakter Warmińsko-Mazurskich łowisk sprawił, że metodę pełnego zestawu opanowałem niegdyś w stopniu zaawansowanym, co w piątkowy wieczór pozwoliło mi precyzyjnie ocenić baty prezentowane przez Grzegorza.

W tej materii byłem bardziej skrupulatny i poprosiłem o prezentację dwóch najwyższych serii AREA PRO 7300 i 8300.

Jako pierwszą do ręki wziąłem wędkę 7305 (ostatnia cyfra oznacza długość -5m) i… doznałem mega pozytywnego szoku – prawdziwa „petarda”! Lekkość przy tej długości to standard, ale ten bacik jest nieprawdopodobnie wyważony i ma znakomitą akcję, chyba jeszcze lepszą niż moja ukochana, legendarna już Alborella Mikado z produkcji na przełomie wieków. Ta wędka lada dzień uzupełni mój arsenał długich uklejówek, gdzie do tej pory stanowiła go jedynie wspomniana Alborella. Co ciekawe Tubertini świadome zastosowania tego bata nie produkuje klasycznych uklejówek powyżej 4,5m.

Z wielkim zaciekawieniem do ręki pochwyciłem wersję 7306 i dalej pozostawałem bardzo podekscytowany tym co czułem i widziałem. Ten bacik to po prostu bajka – znakomita akcja, wyważenie i odpowiednia wklejka gwarantują ogromną frajdę, nawet przy łowieniu drobnicy.

7307, czyli wędka 7 metrów nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia, nie mniej jest to bat zdecydowanie z górnej półki. Grzegorz niestety nie zabrał ze sobą wersji 8m, nie mniej po budowie blanku i zmianach akcji wraz ze wzrostem długości domniemam, że będzie to bardzo dobry, długi bat, lecz nie rzucający już na kolana, tak jak 7305 i 7306.

Co ciekawe w przypadku batów z serii 7300 VERY HIGH QUALITY = BARDZO ROZSĄDNA CENA! Wędki te oczywiście nie są tanie, lecz biorąc pod uwagę co w zbliżonej cenie oferują inne firmy, to AREA 7300 wedle mojej wiedzy nie ma godnego sobie konkurenta na rynku. Zaznaczam jednak fakt, że są to baty do łowienia raczej drobnych, ewentualnie średnich ryb. Oczywiście nie należy popadać w obawy, że 2kg ryba połamie nam tą wędkę! Baty 7305, 06 i 07 już za tydzień będą dawały mi frajdę w czasie treningu i zawodów na Kanale Mioduńskim.

Przejdę teraz do najwyższej serii batów TUBERTINI 8300. Co ciekawe przy długości 6m (8306) wyższy model jak dla mnie niczym prócz ceny nie różnił się od 7306.

Różnica i to odczuwalna nie tylko w portfelu, ale i w ręce pojawiła się porównując baty 8307 i 7307.

Faktycznie model 8307 jest nieco lepiej wyważony i sztywniejszy przy czym wcale nie uważam, by przy tej długości ta większa sztywność była atutem. Biorąc pod uwagę relację ceny do jakości mimo wszystko bat 7307 jest w mojej ocenie lepszą propozycją. Na tą chwilę Grzegorz nie sprowadził jeszcze 8m bata z najwyższej serii, ale już na podstawie analizy użytego materiału wnioskuję, że przy tej długości seria 8300 będzie ukazywała w pełni swoje walory użytkowe i luksus wędkowania.

Z moich prywatnych doświadczeń wynika, że krótkie 5-6m baty z najdroższych i najsztywniejszych modułów węgla są zbyt sztywne przez co gubią bardzo wiele ryb. Zupełnie inaczej wygląda to przy długości 7, a szczególnie 8 i 9m, gdzie tylko baty z najlepeszego gatunkowo materiału utrzymują idealne wyważenie i akcję. Teoria ta idealnie potwierdziła się w przypadku wędek Tubertini.

Odległościówki.

Jeśli chodzi o ten typ wędek nie posiadłem jeszcze należytego doświadczenia, ale dzięki naukom od mistrza metody dalekich dystansów Zbyszka Milewskiego potrafię już właściwie klasyfikować matchówki.

Grzegorz przygotował dla mnie dwie propozycje; XENIA i T-MATCH II.

XENIA to produkt dla wędkarzy dysponujących skromnym budżetem. Wędka ma akcję półparaboliczną, czyli w zasadzie idealną dla osób uczących się tej metody. Odległościówki o tej akcji nie gwarantują idealnej celności rzutów, ale za to dają dużą przyjemność podczas holu ryb na delikatnym zestawie. Wędki te produkowane są w długościach 3,9 i 4,2m. Tej pierwszej nie polecam ze względu na ograniczone możliwości. XENIA dostępna jest w dwóch opcjach „wyrzutowych” 4-15g (do spławików 6-12g) oraz 6-20g (do spławików 10-16g). Ta mocniejsza wersja mam wrażenie, że nie zawiedzie przy łowieniu karpi i dużych ryb.

T-MATCH II to odległościówka zupełnie innej (najwyższej) klasy, która ze względu na bardzo dobrą relację ceny do wartości użytkowych szybko trafi w ręce wielu profesjonalistów spławikowych. Jest to matchówka o akcji progresywnej, czyli zapewnia maksymalnie wysoką celność rzutów, przy jednocześnie przyjemnej i koniecznej parabolicznej pracy w czasie holu ryby. Jest to wędka porównywalna do legendarnej Trabucco ENERGHIA, a jednocześnie dwa razy tańsza! T-MATCH II proponowany jest w długościach 4,2 (6-18g / 10-25g) i 4,5m (8-25g / 10-30g). Opcja 4,5m jest idealna do łowienia na większych głębokościach i przede wszystkim dalekich dystansach. Docelowo, w miarę możliwości finansowych będę chciał wyposażyć się w 2 wersje tej matchówki 4,2 6-18g oraz 4,5 8-25g.

Na pokazie zabrakło uklejówek i bolonek. Te pierwsze jeszcze w tym tygodniu mają być do mnie wysłane, gdyż dosłownie przed tygodniem weszła na rynek ich nowa seria dedykowana już na 2015 rok. Po ich „oględzinach” postaram się uzupełnić niniejszą relację.

Kończąc temat wędek Tubertini dodam, że pomijając już kwestie użytkowe ich wykonanie i design zdecydowanie przyciągają uwagę. Wszystko jest dopracowane z dbałością o detale, co w tych czasach jest niezwykle rzadkie.

Podbieraki.

W zakresie sztyc Tubertini w Polsce na tą chwilę ma jedną ciekawą propozycję – model SERIAL 2000 4,5m.

Chcąc ją sklasyfikować pod kątem wartości użytkowych, jest to sprzęt wyraźnie lepszej klasy niż milo TYCOON i jednocześnie nieporównywalny ze sztycą, którą sam użytkuję Milo SUPERBA. Moją opinię potwierdza też cena SERIAL’A o 100zł wyższa od TYCOONA i niemal 300zł tańsza od SUPERBY. Plusem sztycy Tubertini jest długość 4,5m, która po odjęciu 1 elementu daje nam 3,4m co jest wersją optymalną na większość naszych łowisk. Dodam, że przy tej długości sztyca ta staje się już bardzo szybką „dzidą”. Dużym plusem SERIAL 2000 jest wysoka jakość wykonania poszczególnych elementów, bardzo dobre wyważenie i sztywność, a sama sztyca sprawia wrażenie bardzo mocnej.

Grzegorz zaprezentował też flagowy kosz do podbieraka TUBERTINI PIUMA OVAL. Wszystko super, mega lekki, kapitalna matnia, ale jak dla mnie nieco za mały.

Siatki.

Nie widziałem tylko jednej siatki Tubertini HERCULES 4m, ciekawej ze względu na niską cenę (ok. 130zł). Zdaniem dystrybutora wynika to z bardzo taniej i nieskomplikowanej konstrukcji. Jest to z pewnością dobra propozycja dla wędkarzy z małym budżetem.

Kolejne siatki to KOS i SIMO. Ta pierwsza nie podoba mi się ze względu na żółty kolor materiału znajdującego się nad lustrem wody – oczywiście to tylko kwestia gustu. Same materiały, z których została wykonana sprawiają, że posłuży co najmniej kilka lat.

O siatce SIMO mógłbym napisać coś dobrego jeśli byłaby o połowę tańsza, w obecnej sytuacji polecić jej nie mogę.

Na koniec opiszę dwie flagowe siatki zawodnicze TUBERTINI, które przyspieszają puls dwukrotnie – pierwszy raz jak je widzimy, drugi jak poznamy cenę…

Wersja okrągła kosztuje około 330zł, prostokątna 500zł. Są to siatki w zasadzie niezniszczalne, wykonane perfekcyjnie z niepodlegających eksploatacji materiałów. Zdjęcia z pewnością nie oddają wrażenia jakie robią „na żywo”. Sam popukałbym się w głowę przed zakupem tak drogiej siatki nim ją realnie zobaczyłem i oceniłem. Z jednej strony mamy dwa razy wyższą cenę od standardowej propozycji rynku, z drugiej jednak ta siatka posłuży nam 2-3 razy dłużej, lub jak też słyszałem „do końca kariery”.

Może napiszę co moją osobę skłoniło do nabycia tej siatki? Startując obecnie w zawodach wysokiej rangi nie raz w czasie zawodów zastanawiałem się czy siatka przypadkiem nie jest uszkodzona i moja ciężka, zazwyczaj tygodniowa praca włożona w przygotowania do startu spełznie na niczym. Już dwa razy z tego powodu straciłem wypracowany wynik i nie chciałbym tego powtórzyć na zawodach Grand Prix Polski. Niezniszczalna, zawodnicza siatka Tubertini jest gwarantem spokojnej głowy na wiele lat.

Kolejnym atutem tej siatki jest super-szybko schnący materiał, który w najmniejszym stopniu nie absorbuje wody i nieprzyjemnych zapachów.

Rolki / Statywy

Osobiście bardzo interesowały mnie rolki typu V. Uważam, że jest to jeden z ważniejszych asortymentów wyczynowego spławikowca i na tym na pewno nie warto oszczędzać. W tej chwili na rynku jest bardzo duża luka jeśli chodzi o dobre rolki do 500zł.

Tubertini posiada w swojej ofercie dwie propozycje; VEGAS i HALLEY. Pierwszej nie brałem nawet pod uwagę ze względu na „zabawkowy”, lekki statyw. Druga natomiast wygląda już na bardzo solidną, tak też zapewnia jej producent.

Statyw flagowej rolki TUBERTINI prezentuje się bardzo dobrze, dużo lepiej niż u mojej dotychczasowej rolki Mivardi. Ilość plastiku ograniczona jest do minimum, a wszystkie mechanizmy odpowiadające za rozstaw są stalowe. Same rolki chodzą bardzo płynnie i sprawiają dobre wrażenie. Całość jest ciężka i stabilna. Rolka kosztuje około 450 zł co w tym przypadku uważam za zdecydowanie rozsądną cenę.

Sam po prezentacji nabyłem te rolki i z pewnością docelowo będę dobrym indykatorem stopnia jakości tego produktu. Jeśli można je zepsuć z pewnością uczynię to bardzo szybko.

Statywy na topy Tubertini nie są konkurencyjne cenowo z produktem choćby Trapera, są jednak lepiej wykonane oraz mają szybszy i praktyczniejszy system rozkładania.

Pokrowce i torby.

W tym zakresie Tubertini ma na ten rok bardzo interesującą ofertę. O ile pokrowce na tyczki i wędki z kołowrotkiem wyglądają i są perfekcyjnie wykonane to ich cena jest powiedzmy adekwatna do jakości, nawet dość korzystna. Osobiście nie preferuję usztywnianych pokrowców, ale chyba większość wędkarzy ma odmienne zdanie niż ja i będzie z tego powodu usatysfakcjonowana.

Jako, że torby chwilowo nie są dostępne u producenta obejrzałem je bezpośrednio nad wodą u Grzegorza. Oczywiście wszystkie to zdecydowanie najwyższa półka jakości i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło; one nie są konkurencyjne cenowo, tylko BEZKONKURENCYJNE! Kiedy dowiedziałem się, że torba na cały osprzęt (BORSA UK) kosztuje niespełna 130zł natychmiast zapytałem: dlaczego? Grzegorz szybko mi wyjaśnił, że tak niska cena związana jest z polityką marketingową TUBERTINI tzn. marki i loga na haczykach i żyłkach nie widać nad wodą, natomiast torby i wiadra to najlepsza wizytówka firmy.

Akcesoria.

Zacznę od amortyzatorów, których nie oglądałem. W tym zakresie praktycznie większość firm ma dobry asortyment, a sam jestem miłośnikiem amortyzatorów Mivardi. Nie obejrzałem również akcesoriów do montowania amortyzatorów.

TUBERTINI ma na pewno bardzo dobre śruciny. Jeszcze rok temu trudno było w Polsce kupić dobry ołów, teraz mogę polecić Ignesti, MatchPro i właśnie Tubertini.

Wiadra TUBERTINI jeśli chodzi o ich jakość to najlepsza propozycja na rynku.

Moją ocenę dodatkowo podnosi możliwość dokupienia idealnie pasującej pokrywy. W przeciwieństwie do innych producentów nachodzi ona do wewnątrz wiadra dzięki czemu nie musimy się obawiać, że zabierze ją podmuch wiatru. Kocioł wykonany jest z trwałego i elastycznego plastiku, co moim zdaniem jest korzystne z dwóch powodów: nie ma ryzyka pęknięcia i łatwiej „upchać” go do zapełnionego auta. O ile przy siatce żółty kolor mi nie pasuje to przy wiadrach jest ok. Gdyby nie sportowa przynależność do klubu Mivardi z pewnością nabyłbym 3 takie wiadra i kocioł.

Takie drobiazgi jak pudełka i kuwety firma Tubertini produkuje z najlepszego gatunkowo plastiku zachowując całkowicie konkurencyjne ceny. Mnie najbardziej do gustu przypadły pożądne pudełka na przynęty i możliwość dokupienia idealnie pasującego, plastikowego sitka do ochotki (nic nie waży i nie zajmuje cennego miejsca).

Z drobnych akcesoriów wspomnę jeszcze o bardzo ciekawych kubkach zanętowych. Ich budowa umożliwia podanie dużych kul przy wstępnym nęceniu jak i donęcanie małymi kulkami, czy to zanęty czy gliny z robakami. Każdy z nas wie jak mozolne i trudne jest podawanie z tradycyjnego kubka małej kulki gliny czy zanęty. Z takim rozwiązaniem staje się to banalnie proste.

Kubek od spodu ma niewielkie otwory, dzięki którym pozostałości wody szybko obciekają i nie rozpuszczają nam małych porcji gliny przy donęcaniu.

Spławiki jeziorowo-kanałowe Tubertini mimo, że super wykonane, cenowo nie są konkurencyjne ze sprawdzonymi na naszym rynku wyrobami Dariusza Ciechańskiego czy Edmunda Gutkiewicza. Inaczej sytuacja przedstawia się przy spławikach odległościowych. Ich ceny są „normalne-rynkowe”, a po moich pierwszych dwóch treningach z ich użyciem uważam, że są perfekcyjnie przemyślane i przygotowane. Bardzo podoba mi się elastyczny lakier, którym są pokryte – nadaje im moim zdaniem znaczącej trwałości.

Więcej o nich na koniec sezonu jeśli mnie na przestrzeni czasu nie zawiodą, a mam wrażenie, że tak będzie.

Haczyki Tubertini przeanalizowałem dość dokładnie, bo ze względu na częste starty na różnorodnych łowiskach jestem w stanie dokładnie ocenić ich jakość i przydatność. Szczególnie zainteresowałem się haczykami, które stosuje się u nas najczęściej czyli do łowienia na małe przynęty.

Spośród dość bogatej oferty wybrałem 5 modeli, które nad wyraz wystarczą, żeby obłowić w Polsce wszystkie zawody komercyjne i GPP rozgrywane na wodach stojących i wolno płynących. Nie chcąc powielać w dwóch miejscach tych samych informacji odsyłam do rzeczowych opisów, które wstawiłem na stronie naszego sklepu internetowego>.

Dodam tylko, że haczyki Tubertini nie ustępują jakością najlepszym moim zdaniem hakom Milo i Trabucco. Milo ma swój jeden, niepowtarzalny model r305 i chyba takim samym hitem stać się może cała seria 2 Tubertini.

Dobrych żyłek na rynku Polskim jest już naprawdę bardzo dużo. Moje ulubione to Mivardi Competition i Milo Krepton na zestawy, Milo Ghost i Mivardi Terminal na przypony. Tubertini ma ogromną gamę żyłek, której nie sposób wymienić. Przy tak dużej konkurencyjności rynku w tym asortymencie głównym kryterium oceny powinny być, albo niezwykłość produktu, albo relacja cena:jakość. Idąc tym tropem wyłoniłem dwie interesujące żyłki Tubertini. Pierwsza to DRAGON NEUTRAL – ta żyłka moją uwagę przykuła bardzo dużą wytrzymałością na zerwanie.

Wierząc producentowi, że ma właściwą kalibrację to z pewnością stanie się za jakiś czas jedną z uznanych żyłek zarówno na przypony jak i zestawy. DRAGON to żyłka ze średniej półki cenowej. Biorąc jednak pod uwagę bardzo skromny sposób jej konfekcjonowania względem choćby żyłki Krepton, należy sądzić, że w przypadku DRAGONA płacimy przede wszystkim za jakość produktu.

Drugą żyłką, która szokuje niską ceną jest Gorilla Sinking konfekcjonowana w szpulach 350m za niespełna 30zł!!! Jest to brązowa żyłka, która na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od dobrych żyłek matchowych, a jest co najmniej dwukrotnie tańsza. Jedna szpula spokojnie starczy do uzbrojenia trzech wędek.

Zakładając, że tak uznana firma nie podpisałaby się pod „byle czym” należy sądzić, że ten produkt bardzo szybko nabierze sporej popularności.

Zbliżając się do końca recenzji zorientowałem się, że przegapiłem temat kombajnów Tubertini. Szczerze mówiąc tylko pobieżnie obejrzałem podest Grzegorza i wszystko byłoby super, gdyby nie ciężkie i mało popularne względem dokupowanego osprzętu nogi fi 32mm. Niemniej kombajny Tubertini bardzo stylowo wyglądają i posiadają przyzwoitą relację ceny do jakości. Polecić je mogę dla osób ważących grubo powyżej 100kg dając gwarancję komfortowego wędkowania.

Moje odczucia na temat sprzętu wyczynowego Tubertini podsumuję w kilku zdaniach;

Faktycznie TUBERTINI prócz marginalnych wyjątków stawia w pierwszej kolejności na jakość i obok DRENNAN’A jest to druga duża, znana mi firma z tej branży, o której mogę tak powiedzieć.

Wysoka jakość tylko w znikomej części oferty przekłada się na niekonkurencyjną/nieuzasadnioną cenę.

Znacząca część asortymentu odznacza się dobrą lub bardzo dobrą relacją cena : jakość.

Największe wrażenie zrobiły na mnie baty AREA z serii 7300.

Na koniec chciałbym rozwiać wątpliwości, czy tym razem Tubertini utrzyma się na polskim rynku (?). Moim zdaniem tak biorąc pod uwagę postawione wyżej tezy i zaangażowanie dystrybutora. Bardzo istotne jest to, że Grzegorz do całego przedsięwzięcia podchodzi z powodu pasji i chęci realizowania się w sporcie spławikowym. Mówiąc prościej, na co dzień zawodowo bardzo dobrze prosperuje w zupełnie innej branży. Od siebie dodam, że jest On osobą bardzo skromną, wzbudzającą wyłącznie pozytywne wrażenia.

Galeria zdjęć z testów

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2019 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS