Działy tematyczne

Taktyka nęcenia na zawody / WSKAZÓWKI od A do Z

6 października 2016 Porady i wskazówki

Każdego dnia czy to na konto poczty email, czy facebook otrzymuję wiele pytań na temat nęcenia, taktyki, zanęt, glin i wszelakich rozwiązań, które mają przyczynić się do sukcesu na zawodach. Wiadomości nieraz są tak obszerne i skomplikowane, że nie jestem w stanie ich pojąć, nie mówiąc już o rozsądnej odpowiedzi. Być może część osób czuje się urażona moją szczerością. Najczęściej odpowiadam, że nie chcę wcielać się w rolę wróżbity czy cudotwórcy. Gdyby w wędkarstwie wyczynowym o sukcesie decydowały patenty, tajne mikstury i inne cuda to byłoby to nudne i niesprawiedliwe. Nie wygrywałyby umiejętności, a dostęp do „magii”.

IMG_9326

Osobiście mogę polecić i podpisać się tylko pod tą taktyką, która na określonym łowisku w określonych warunkach przyniosła mi dobry rezultat. By móc taką opracować potrzeba albo odpowiedniego doświadczenia, albo dobrej znajomości łowiska. Nie przez przypadek to „miejscowi” zazwyczaj robią najlepsze wyniki. Należąc do zawodników, którzy co tydzień wędkują na innym łowisku i różnymi metodami, musiałem zaadaptować zdolność „czytania wody”. Nie ukrywam, że tą umiejętność nabyłem od aktualnego Mistrza Polski.

IMG_1974

Pewnie część osób myśli, że Zbyszek pomaga mi na zasadzie: zrób tak, tak i tak i będzie dobrze. Oczywiście tak nie jest, a bezmyślne przyswajanie konkretnych rozwiązań nie ma działania długofalowego. To co zawdzięczam mojemu Mentorowi i w największym stopniu od lat wpływa na mój stały rozwój jest to, że pozwolił mi poznać swoją wędkarską filozofię. Innymi słowy naśladując Zbyszka z czasem nauczyłem się myśleć i podejmować decyzje dokładnie tak samo jak On.

IMG_9427

Po słowie wstępu przejdę do konkretów. Analizę taktyki rozpoczynam od wyboru systemu nęcenia, który w dużym uproszczeniu odnosi się do proporcji użytej gliny i zanęty. Tak bym je podzielił:

NĘCENIE ZANĘTĄ, czyli stanowi ona więcej niż 50 % objętości mieszanki, glina tylko ewentualnie ją dociąża. Ten system w naszych warunkach sprawdza się głównie na drobne ryby, oczywiście nie tylko i nie zawsze.

IMG_7155

PÓŁ NA PÓŁ. W tym systemie najczęściej zadaniem gliny jest wyraźne dociążenie kul. Może to mieć dwojakie znacznie – punktowe utrzymanie zanęty i robaków mimo ruchów wody, a ciężkie i sklejone kule mogą jednocześnie korzystnie działać na większe ryby. Oczywiście stosując lekką glinę uzyskamy zupełnie odmienny efekt – rozproszenia zanęty w łowisku, tworzenie tzw. dywanu/plamy zanętowej.

IMG_0052

DWA RAZY WIĘCEJ GLINY NIŻ ZANĘTY. Ten system bardzo często sprawdza mi się na czeskich łowiskach. Większa ilość gliny pozwala podać prócz zanęty także sporo przynęt. Całość jest zwarta i trzyma się dobrze dna.

IMG_9905

75% GLINY : 25% ZANĘTY. Optymalna proporcja na trudne łowiska. W takiej mieszance łatwo podać jokersa, a zanęty jest na tyle mało, że jedynie wzbudza zainteresowanie ryb.

IMG_3349

SAMA GLINA. Niegdyś ten sposób był bardzo skuteczny. Obecnie na naszych łowiskach dominuje „ubogie” nęcenie i zalegająca na dnie ziemia z jokersem nie jest często dla ryb wystarczająco atrakcyjna. Ten system jest natomiast nieodzowny przy donęcaniu, kiedy w małej porcji trzeba podać wyraźnie więcej przynęt.

IMG_3067

Teoretycznie wydaje się banalne i oczywiste, ale w praktyce potrzeba już nieco doświadczenia, by wybrać ten właściwy. Panuje mit, że ryby szybko najadają się zanętą, a glina jest po to, by ich za szybko nie przekarmić. Obecnie uważam, że ryby nie są takie głupie i jedzą tylko tyle ile potrzebują. Z łowiska wygonić może je jednak po pewnym czasie zbyt intensywny aromat zanęty.

IMG_2421

Kolejny etap to wybór konsystencji mieszanki. Jest łatwiejszy do ustalenia, a trudniejszy w praktycznym przygotowaniu. W tym przypadku możliwość podejrzenia u dobrych fachowców „jak to ma być” jest bardzo cenna.

Kule lepimy z lekko wilgotnej mieszanki, każdą robi się dość mozolnie bo ziemia/zanęta przesypuje się miedzy palcami, jest wyraźnie sypka, tylko lekko klejąca. Takich kul staram się podawać na wstępne nęcenie niewiele chyba, że mam wyraźnie muliste dno w łowisku, wówczas wszystkie powinny być z tej konsystencji. Charakterystyczne dla takich kul jest to, że częściowo rozbijają się o powierzchnię wody i tworzą duży obłok. W mieszance o tej konsystencji można podawać jedynie śladowe ilości przynęt.

IMG_3061

Kule dobrze się formują, szybko stają się twarde, ale nie plastyczne. To taka zazwyczaj najbardziej pożądana konsystencja, bo nasz towar w całości dolatuje do dna i dopiero tam stopniowo się rozprasza.

IMG_2364

Mieszanka jest wyraźnie mokra, kule są plastyczne i łatwo się formują, po chwili stają się bardzo twarde, ewidentnie mocno sklejone. Taką konsystencję stosuje się na łowiska, w których albo jest bardzo dużo ryb, albo chcemy wyselekcjonować większe sztuki. W takiej konsystencji możemy (nie musimy) podać znacznie więcej przynęt.

IMG_1925

I znowu wszystko banalne, prawda? Prawda!

Trzeci etap ustalania taktyki nęcenia to ilość i rodzaj podawanych przynęt.

IMG_2349

Jokers – najważniejsza, zazwyczaj niezbędna przynęta zanętowa w polskich realiach. Stosuję taką zależność. Do systemów wymienionych w kolejności 3., 4. i 5. – pół kg to taka baza (choć czasem potrzeba 2x więcej) na kilka godzin wędkowania, do drugiego jokersa stosuję umiarkowanie, a gdy bazuję na zanęcie często nie jest nawet potrzebny.

Pinka i białe robaki – te pierwsze na małe ryby, te drugie stosuję śladowo na leszcze, ale można dać ich więcej na wody bieżące (nawet 500 ml). Pinka działa znakomicie na płocie, dobrze na krąpie, nie jest najlepsza na leszcze. Nigdy w moich kulach nie ma ich wiele, zazwyczaj 100-200 ml na całe łowienie to wszystko co zużywam.

Dendrobena/dżdzownica – tylko na duże leszcze, liny, okonie i częściej na naszych wodach szkodzi niż pomaga, więc trzeba być pewnym sensu jej podania.

Kaster – uważam, że na naszych wodach nie jest na tyle skuteczny, by był wart istotnej uwagi. Zamawiany od producentów często jest kiepskiej jakości i jego kwaśny smak i zapach działają odstraszająco na ryby. Ten dobrej jakości, najlepiej przygotowany samodzielnie jest dobry na wszystkie średnie i duże ryby. Jednak osobiście nigdy go nie robiłem, bo jest to dość trudne i czasochłonne.

IMG_3993

Moja analiza taktyki nęcenia przebiega zgodnie z powyższym opisem: system-konsystencja-robaki. Kiedy na podstawie treningów czy wiedzy o łowisku ustalę te trzy elementy, dobieram do nich odpowiednie komponenty tj. glinę i zanętę. To wyjaśnia dlaczego na prezentowanych przeze mnie materiałach niemal nigdy nie stosuję takich samych mieszanek mimo, że wcześniej przynosiły mi świetne efekty! Owa skuteczność nie wynikała z nadzwyczajnych właściwości mieszanki, a odpowiedniego jej skomponowania i podania w łowisku.

IMG_2147

A więc od czego zaczynamy? Ano od tego czego w naszej mieszance jest więcej – w tym przypadku więcej oznacza większe znaczenie. Należy założyć, że na naszych wodach w skali sezonu znacznie więcej zużywamy gliny. Uważam, że jej temat wyczerpałem w serii trzech artykułów pt. „Dobra Glina CZ. 1 CZ 2CZ 3.”  Z praktycznych uwag mogę dodać jedynie, że na głębokie łowiska lub wody płynące w 50% (w. stojące) i 100% (w. płynące) planowanego zastosowania Argile zastępuję ją Argile Ciężką. Daje ona zbliżony efekt, poprawiając zdecydowanie efektywność formowania kul. Dla mniej zaawansowanych i nie tylko mogę polecić naszą „Mieszankę Klubową JEZIORO”. Jest ona tak przygotowana, że w zależności od tego czy połączymy ją z niedomoczoną czy z mokrą zanętą uzyskamy odpowiednio: lekką lub ciężką mieszankę.

IMG_3319

Zanęty to z jednej strony temat rzeka, z drugiej ich znaczenie w efektach wędkowania nie jest współmierne do bogactwa i różnorodności oferowanej przez producentów. Są dwie szkoły stosowania zanęt, obie słuszne. Pierwsza to konsekwentne stosowanie kilku produktów, druga to dość precyzyjne dobieranie zanęty do charakteru łowiska. Tą drugą drogę polecam raczej dla „obłowionych” zawodników. Pierwsza pozwala skoncentrować się wyłącznie na wszystkich pozostałych, jakże istotnych kwestiach.

IMG_2999

Oczywiście nie można porównywać znaczenia zanęty w mieszance, w której stanowi ona 75% składu do takiej, w której jest jej 25%. Tam gdzie jest jej dużo powinna zostać właściwie dobrana, tam gdzie jest niewiele nie ma sensu się nad nią skupiać i należy wybrać coś klasycznego. Dla mnie istotne są kleistość zanęty, skład bazy (pieczywo, wytłok czy kukurydza), smak i kolor. Jako, że jest to temat na oddzielny artykuł, ograniczę się tylko do konkretów. Najbardziej preferuję dobranie takiej zanęty, by nie mieszać jej z żadną inną. Im mniej komponentów tym lepiej, prosty i wyrazisty skład wzbudza większe zaufanie ryb! Jeśli jednak łączę dwie zanęty to musi to mieć określony cel. Najczęściej jedna z nich zwiększa kaloryczność i zwartość mieszanki.

IMG_0217

W tym momencie kończy się etap „taktyki wiaderkowej” i czas przeanalizować jak to wszystko wrzucić do wody, a mówiąc ładniej – podać! Teoretycznie powinno się ustalić to w pierwszej kolejności, zgodnie z zasadą od ogółu do szczegółu.

IMG_7871

Wyróżniam trzy podstawowe systemy podania kul:

Duże stada ryb – kule wrzucam głównie lub wyłącznie z ręki, 30-50% na początek, druga połowa na donęcanie. Drugi sposób to jednorazowe podanie 90% towaru w trzech stopniach sklejenia.

Mało ryb i są ostrożne – z ręki podaję około 6 litrów mieszanki, z kubka dodatkowe jeden-dwa litry, w których koncentruję 80% przynęt zanętowych. Jeśli ryby nie współpracują nieraz zupełnie rezygnuję z nęcenia ręką.

Pojedyncze duże ryby – z ręki podaję dosłownie kilka kul, które nieprecyzyjnie umieszczam w łowisku, do tego z kubka podaję 90% przynęt w 1 litrze gliny.

IMG_5018

Przy metodzie odległościowej uśredniam wartości, tak by wszystkie kule były możliwie jednakowe. Na 1 litr mieszanki rzucanej z ręki lub strzelanej procą stosuję nie więcej niż 100 ml przynęt (zazwyczaj dwukrotnie mniej). Przy nęceniu kubkiem ta wartość może być oczywiście nawet trzykrotnie większa.


Niestety to co wyżej napisałem bardzo trudno przekuć w praktykę. To, że dwóch zawodników zastosuje tą samą taktykę nęcenia nie oznacza, że ich wyniki będą podobne. Dla przykładu. Na niedawnych zawodach GPX Litwy wspólnie z kolegą przygotowywaliśmy taką samą zanętę i ustaliliśmy tę samą taktykę. Los posadził nas na sąsiednich stanowiskach. Mój ostateczny wynik to niespełna 16 kg, a kolegi 7 kg. Tak istotną dysproporcję należy tłumaczyć różnicą umiejętności sprowadzającą się do szeregu detali w podaniu kul i technice łowienia. Stąd czasem warto krytycznie ocenić samego siebie, a nie zastosowaną technologię. Pokora i cierpliwość wpływają niezwykle korzystnie na wędkarski rozwój.

Kacper Górecki

 

stopka informacyjna
© 2017 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS