Działy tematyczne

GPP Kędzierzyn-Koźle / 14-16.07.2017

20 lipca 2017 Fotorelacje Zawody

Trzecia edycja tegorocznego GPP w miniony weekend zawitała nad brzeg Odry w Kędzierzynie-Koźlu. Mimo zapewnień, że te zawody będą polegały na łowieniu ryb, byłem dość sceptyczny.

Dwa dni treningów pokazały, że w tamtejszej Odrze ryby występują, jednak nie ich ilość była największym atutem a różnorodność gatunkowa. Trudno wskazać rybę, która choćby sporadycznie nie trafiłaby w ręce zawodników. Z pewnością największą atrakcją były pojedynki z pięknymi brzanami!

Niestety rzeka nie darzyła obfitością na całej swojej długości. Im dalej od mostu kolejowego (sektora A) tym ryb było mniej, ale (!) były co nie zawsze podczas GPP jest normą.

Odra w Kędzierzynie-Koźlu jest łowiskiem wymagającym, ale nie bardzo trudnym. Elementem, który może zniweczyć całą pracę zawodnika jest niewłaściwe rozpoznanie ukształtowania dna. Każde tamtejsze stanowisko ma swoją osobistą morfologię. Kluczowe jest położenie zanęty tak, by nie zaległa w licznych kamieniach lub nie potoczyła się po występujących spadach.

Tam gdzie są ryby, gdzie są różne ryby w grę zazwyczaj wchodzi różnorodność taktyk. Tak było właśnie w Kędzierzynie-Koźlu. W sektorach B i C można było obronić wynik uklejami, w A natomiast  zaryzykować i ustawić się na naprawdę duże ryby. Niestety mimo idealnych warunków i charakteru łowiska niemal nie było ryb pod odległościówką. To świadczy o tym, że w Odrze jeszcze wcale nie ma ich dużo, po prostu są.

Jako drużyna nie mieliśmy konkretnej taktyki, bo każdy podsektor był inny. Wspólny mieliśmy nośnik przynęt. W jednym wiadrze była lżejsza glina (2 op. double leam, 1 op Argile jasna, 1 op. Argile czarna) + 1 litr zanęty Wonder Black, w drugim 3 op. double leam. Do tego 0,75l jokersa, 0,25 ochotki, 0,5 l kastera, 0,25 pinki i tyle samo dendrobeny. Na wszystkie sektory poza A zabieraliśmy zanętę uklejową. Zestawy mieliśmy rozkładać z przedziału 1 do max 4 g.

Los był dla mnie łaskawy, ponieważ dwukrotnie zarówno na sobotę jak i niedzielę przyporządkował mnie do sektora A. Bardzo się ucieszyłem świadomością, że przez dwa dni niezależnie od wyniku będę łowił ryby.

Stanowisko A2 jakie przypadło mi na pierwszą turę nieco zgubiło mnie taktycznie. Bardzo ciężkie i bogate w przynęty kule na wstępne nęcenie sprawiły, że w moim łowisku prawdopodobnie od samego początku zaparkowała brzana. Przez pierwsze 20 minut nie miałem nawet brania podczas, gdy niemal wszyscy odławiali średnie ryby. Chwilę później miałem pierwsze branie, jednak zbyt delikatnie je zaciąłem i haczyk nie wbił się w twardy pyszczek ryby. Po kilku sekundach nieokreślonej wielkości brzana uwolniła się z zestawu.

Pierwsze sensowne ryby złowiłem po upływie pierwszej godziny. Była to seria kilku średniej wielkości leszczy o łącznej masie około 2 kg. Następnie moje łowisko znowu opustoszało. Mniej więcej w połowie tury nastąpiło kolejne branie, po pewnym zacięciu rozpoczął się pojedynek z najsilniejszą rzeczną wojowniczką; Brzaną! Oczywiście jak to najczęściej bywa taka ryba nie bierze na przewidziany dla niej sprzęt. Branie nastąpiło na zestawie z 2 g bombką na żyłce 0,10 i przyponem o tej samej średnicy  lub bardzo możliwe o jedno oczko cieńszym… Na szczęście biorąc pod uwagę możliwość zapinania dużych ryb, pustą gumę 1,3 zamontowałem na odcinku 2,5 m, a nie jak to zazwyczaj bywa 1,5 m.

Film z ostatnich chwil holu brzany na naszym profilu FB>

Od samego początku do końca holu (około 15-20 minut) guma była rozciągnięta na ponad 10 m, a momentami ta długość była znacznie większa! Przyznam, że w tamtym momencie, ogromną rolę odegrało doświadczenie zdobyte podczas niedawnych Mistrzostw Słowacji. Tamtejsi łowcy brzan wyjaśnili mi, że chcąc zachować szansę na wyjęcie tej mega silnej ryby nie możemy sprowokować jej w pierwszej fazie holu kiedy posiada jeszcze ogromny zapas mocy. Kiedy amortyzator jest twardy, a silna brzana poczuje moc naszego zestawu intuicyjnie rozpędza się niczym lokomotywa, której zazwyczaj nie da się już wyhamować. Mój amortyzator dzięki niesamowitej elastyczności był dla owej królowej swoistym środkiem uspokajającym. Wiedziałem, że żyłki Rive są wytrzymałe, nie sądziłem jednak, że aż tak bardzo. Po wyhaczeniu niemal 3 kilogramowej brzany przypon nadal łatwo nie chciał się zerwać, mimo to oczywiście został zmieniony.

Kolejna godzina była bardzo słaba, niemal bezrybna. Dopiero w ostatnie 60 minut udało mi się łowić regularnie, głównie dorodne 25 cm płocie. Ostatecznie z wynikiem nieco ponad 10 kg zająłem bardzo dobre 3 miejsce w podsektorze. Ogólnie w skali 4 godzinnej tury, aż dwie godziny miałem bezproduktywne. Uważam, że moje nęcenie było zbyt obfite i w łowisku meldowały się brzany, które z natury są bardzo agresywne i ich towarzystwa nie tolerują nawet pokaźne leszcze.

W drugiej turze wylosowałem stanowisko A6. Postanowiłem podać taką samą ilość kul lecz zrezygnowałem z innych przynęt niż jokers i niewielka ilość ochotki na wstępne nęcenie. By nie rozwlekać relacji napiszę tylko, że od początku do końca dość regularnie łowiłem małe leszcze oraz podobnie jak dzień wcześniej przyzwoite płocie. Przyłowem była niewielka brzana. Wynik 8400 pkt. dał mi dobre 4 punkty w niezwykle mocno obsadzonym podsektorze. Do lepszej lokaty zabrakło mi dwóch bonusów, na które mimo wszystko się nie nastawiałem, nie chcąc ryzykować przysłowiowej gondoli. Ogólnie byłem zadowolony z pracy jaką tego dnia wykonałem na rzecz wyniku drużynowego.

Po zawodach czułem dużą satysfakcję, że w obu turach miałem przyjemność łowienia ryb. W ostatnim czasie stale trafiałem w bezrybne strefy, tym razem los mi to wynagrodził.

Nasze szóste miejsce w klasyfikacji drużynowej tych zawodów to solidny rezultat, jednak wciąż ścierający się z dolną granicą naszych oczekiwań. Niestety mamy jeszcze słabe strony nad którymi musimy popracować, by postawić przysłowiową kropkę nad I.

To były dobrze zorganizowane zawody. Przede wszystkim w przeciwieństwie do większości imprez GPP zawodnicy nie „kwitli” grubo ponad godzinę przed linią i sygnałem wejścia na stanowisko. Losowanie o 7.00, łowienie od 10 to rozsądny harmonogram. Jeśli włodarze PZW Katowice utrzymają dobrą politykę względem Odry to z pewnością będzie ona łowiskiem, którego wszyscy zawodnicy będą sobie życzyli.

Wyniki GPP Kędzierzyn Koźle 2017

Galera zdjęć z treningu i zawodów na naszym profilu FB

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2017 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS