Działy tematyczne

GPP Gdańsk, 3-5.06.2016 r.

7 czerwca 2016 Fotorelacje Zawody

Za nami już 3 edycja tegorocznych rozgrywek Grand Prix Polski w wędkarstwie spławikowym. Areną zmagań w miniony weekend był przyujściowy odcinek Wisły. Seniorzy łowili na lewym brzegu rzeki w tzw. Szewcach, juniorzy i kobiety po przeciwległej stronie w Drewnicy. Nasza drużyna już przed wyjazdem wiązała nadzieje na dobry wynik w Gdańsku. Zdecydowana większość zespołu startowała tam z powodzeniem na niejednych zawodach.

13407241_1022736521135466_8121990521458271886_n

Każde łowisko wiąże się z trudnościami, którym zawodnicy muszą sprostać chcąc myśleć o dobrym wyniku. Wisła na wspomnianym odcinku jest bardzo charakterystyczna. Głębokość w zasięgu tyczki waha się w granicach 4-6,5m (!), dno usłane jest dużymi kamieniami, których część należy określić mianem głazów. Do tego dochodzi zazwyczaj umiarkowany prąd wody, i bardzo często porywisty wiatr, który zamienia lustro Wisły w pofalowane morze. Innymi słowy jest to niezwykle trudna technicznie woda, która może wykończyć psycho-fizycznie niejednego tyczkarza.

13332858_1022736361135482_2838001611300029534_n

Dwa dni treningu jednoznacznie wskazały, że w przeciwieństwie do roku zeszłego ryb jest sporo, jednak są wyjątkowo małe. 90% stanowiły krąpie o średniej masie 40-50 pkt. Przyłowami były ryby 150-200 g, większe występowały w ilości „jedna na tysiąc”.

13327614_1022736804468771_358482983831605494_n

Z pewnością wszystkie drużyny po treningach wnioskowały, że Wiślany drobiazg reaguje przede wszystkim na dużą ilość zanęty i umiarkowaną robaków (pinek, kastera, jokersa). Nasza drużyna na piątkowym treningu (jak rzadko kiedy) skupiła się na dobraniu najbardziej skutecznej zanęty. Każdy z nas łowił tymi samymi proporcjami tylko z inną mieszanką spożywczą. Ryby najlepiej reagowały na zanętę WONDER BLACK z dodatkiem pieczywa fluo.

13339515_1022736721135446_7193896296647453900_n

Największą atrakcją zawodów na gdańskiej Wiśle, jest baza noclegowa i bezpośrednia bliskość morza. Większość uczestników zakotwiczyła w Świbnie mając do plaży nie dalej niż kilometr. Nie zawiodła pogoda, która od czwartku do soboty była optymalna do nadmorskiego wypoczynku. Nawet popołudniowe wiązanie zestawów i haczyków w takim klimacie sprawiało przyjemność.

13325514_1022736961135422_1170526947695782556_n

Nasze przygotowania do każdej z tur były dwuetapowe. Wieczorem „robiliśmy” glinę, rano po śniadaniu zanętę. Na każdego z nas przypadało 10-12 kg gliny i 6 litrów zanęty (ok. 2 kg). Glina na Wisłę powinna być możliwie najbardziej ciężka, a jednocześnie średnio-wiążąca. Ten efekt uzyskaliśmy łącząc 2 części gliny Rzecznej (lub Double Leam) z 1 częścią Argile w wersji ciężkiej.

IMG_0159

IMG_0216

Zanętę dowilżaliśmy ostatecznie przed wejściem na stanowisko i łączyliśmy w proporcji 1:1 z gliną. Pozostała część gliny miała posłużyć do podawania jokersa. W przypadku, gdy trafialiśmy na w miarę korzystne dno połowę towaru mieliśmy doklejać bentonitem.

13346612_1022737361135382_3686248022757111001_n

Przed pierwszą turą chyba wszystkich nieco przerażał dość mocny północny wiatr i wysoka fala o kierunku przeciwnym do spływu zestawu. Największym problemem w takich warunkach jest dokładne wygruntowanie łowiska. W tym przypadku głównym celem było odnalezienie co najmniej 2 metrowego odcinka dna z możliwie najmniejszą ilością przeszkód i oszacowanie spadków głębokości.

13335801_1022736601135458_155111747942099356_n

Proszę mi wierzyć, że w tych warunkach przy dużej głębokości i masie zaczepów to niezwykle ciężkie technicznie i fizycznie zadanie. Już na tym etapie można całkowicie zaprzepaścić swoje szanse na satysfakcjonujący wynik. Kule które trafią w rumowisko kamieni, czy też potoczą się w główne koryto Wisły nie są w stanie nam pomóc.

12871481_1022737401135378_12185004438679851_n

Ostatnim czynnikiem, który decyduje o wyniku na każdej rzece są zestawy i sposób ich prowadzenia. Uważam, że nigdy nie ma jednej skutecznej techniki czy zestawu. Każdy doświadczony zawodnik ma swoje preferencje i nawyki. Dla przykładu w sobotniej turze łowiłem wyłącznie 10-12 g dyskami, a mój sąsiad Krzysiek Kurowski (absolutnie topowy „Wiślarz”) bardzo zbliżony wynik uzyskał 4 gramową bombką.

IMG_0069

Sobotnia tura zakończyła się dla nas dużym sukcesem – 3 miejscem w klasyfikacji drużynowej. Połowiliśmy bardzo dobrze i równo bez tzw. wpadek. Nie mniej w „czubie” było bardzo ciasno. Prawdopodobieństwo wygrania całych zawodów było takie samo jak spadek na 6-8 pozycję.

13394047_1022736951135423_8102817237097884235_n

Zgodnie z prognozami pogody w niedzielę nad wodą zastaliśmy „wędkarski kataklizm”. O ile w sobotę wiało bardzo mocno, o tyle w niedzielę zawodnicy musieli zmierzyć się z prawdziwym huraganem i morską falą. Osobiście na domiar złego przypadło mi stanowisko z tzw. dziurą. W praktyce oznacza to łowisko o głębokości 6 metrów!!! Należy dodać, że prąd wody tego dnia znacząco przybrał na sile i swobodnie pchał 10 gramowy zestaw. Sam nie wiem skąd wziąłem tyle siły, by w takiej studni 100 g gruntomierzem wybadać ukształtowanie dna i położenie wszystkich kamieni. Zajęło mi to na tyle dużo czasu, że zdążyłem uzbroić zaledwie jeden top – w 18 gramowy zestaw! Na domiar złego między mną, a wspomnianą studnią była usłana głazami i zaczepami podwodna główka, o którą później wielokrotnie zaczepiałem zestawem podczas jego wyprowadzania jak i holu ryb.

13325575_1022737201135398_5458387000680502670_n

Pierwsze minuty niedzielnych zawodów pokazały, że przetrwają tylko najbardziej zmotywowani i najbardziej odporni fizycznie zawodnicy. W moim sektorze po kilkudziesięciu minutach duża część kolegów przestawiła się na łowienie uklei, co nie tylko było formą ratunku, ale też szansą na dobry wynik.

13339653_1022737481135370_4718784642246332182_n

Osobiście dzielnie do końca wałczyłem pełną tyczką i z wynikiem 3405 pkt. uzyskałem sektorową dwójkę. Niestety przez fruwające w łowisku porwane zestawy (w tym także jeden mój) i podwodną główkę straciłem kilka ryb, które dałyby mi drugie na tych zawodach zwycięstwo sektorowe. W pierwszych minutach przy podbieraku straciłem również dorodną certę, która była wspomnianą „jedną z tysiąca”. Nie mniej byłem bardzo szczęśliwy, że w tak strasznych warunkach jako jedyny w sektorze zrobiłem wysoki wynik nie łowiąc uklei.

13336029_1022737557802029_2714610719754159369_n

To był udany dzień dla całej naszej drużyny, połowiliśmy niezwykle równo i bardzo dobrze. Sektorowe 2, 2, 3, 3, 3 w takich okolicznościach i przy tym poziomie rywalizacji robi wrażenie. Ostatecznie odnieśliśmy wielki sukces kończąc zawody na 2 miejscu w klasyfikacji drużynowej i 3 miejscu w klasyfikacji klubowej seniorów.

13322067_1022737704468681_6675870759590832063_n

Cieszy nas fakt, że z zawodów na zawody prezentujemy coraz wyższy poziom. W Szymanowicach było 9 miejsce, w Bełchatowie 5, teraz 2. Po 3 z 5 edycji całego cyklu zachowujemy realną szansę powalczenia o czołową lokatę w rocznej klasyfikacji GP Polski.

13394062_1022737751135343_904153000753449443_n

Na koniec należy nieco pochwalić organizatorów, za to, że zawody były dobrze poprowadzone, stanowiska dobrze przygotowane, a sędziowie pozostali w cieniu rywalizacji. W końcu też postarano się o sponsorów, którzy ufundowali nagrody rzeczowe. A i puchary tym razem nie uwłaczały godności naszego pięknego sportu!

Wyniki z dwóch tur + wyniki końcowe GPP Gdańsk 2016

Więcej zdjęć z zawodów opublikowałem na naszym profilu Facebook

Kacper Górecki

stopka informacyjna
© 2017 Górek-Gliny – Artykuły, porady, zawody, fotorelacje
Projekt i realizacja DEOS