Fotorelacje

Zanęta Beaty Szulczewskiej na GPP w Bydgoszczy

W dniach 27-29 maja na rzece Brdzie w Bydgoszczy odbyły się zawody z cyklu Grand Prix Polski.
W kategorii kobiet ogromny sukces odniosła nasza przesympatyczna koleżanka Beata Szulczewska wygrywając całe zawody. W poniższym artykule przedstawiamy relację Beaty na temat składu i sposobu podania zanęty, które z pewnością przyczyniły się do Jej kapitalnego wyniku.

Skład zanęty na konkretne łowisko determinowany jest zawsze wieloma czynnikami podobnie jak konsystencja całej mieszanki. Po rozmowach m.in. z Górkiem, który łowił na Brdzie tydzień wcześniej wiedziałam, że należy postawić na zanętę średnio spoistą, dość dobrze pracującą. Dlaczego?
Powodów było kilka, a najważniejsze to:

- Roślinność przydenna, zbyt tęga zanęta leżałaby pod trawą i nie wabiła ryb.

- Pracująca zanęta wabiła zarówno płocie, które dominowały na wielu stanowiskach jak i leszcze,
które w tak zarośniętym łowisku nie reagują na zalegające pod roślinnością frakcje zanęty.

- Zanęta ze względu na liczne średnie i duże ryby powinna mieć średnio-grubą granulację.

Przed pierwszym treningiem postawiłam na sugerowaną przez Kacpra mieszankę 1,5 kg zanęty Platinum Rzeka i 1,5 kg zanęty Płoć, krąp, leszcz również z serii Platinum. Zanętę nawilżyłam wodą z dodatkiem 200 ml melasy zawodniczej w celu nadania mieszance silniejszego słodkiego aromatu z myślą
o leszczach.

Mieszankę glinową stanowiły 4 opakowania Gliny Rzecznej i 1 opakowanie Gliny Argile. Takie połączenie zapewniało mi zarówno odowiednie dociążenie zanęty jak i nadanie jej właściwości smużących.

Glinę w całości pomieszałam z przygotowaną wczesniej zanętą i podzieliłam całość na 3 porcje.
Ze względu na niewielki uciąg i dość nierówne dno pracę mieszanki modyfikowałam jedynie wilgotnością. Tak więc przed treningiem przygotowaną miałam tą samą mieszankę w 3 stopniach nawilżenia, tak by kule z zanety najbardziej domoczonej pracowały najdłużej a frakcje z nich się uwalniające trzymały znęcone ryby w łowisku.

Na turę przygotowane miałam pół litra mrożonej pinki, pół kg jokersa, 250 ml kastera i tyle samo mrożonych grubych robaków i gnojaka. Robactwo miało być dodawane do zanęty w zależności od tego jakie ryby będą pojawiały się w łowisku i w jakim stopniu będą żerowały.

Na wstępne nęcenie podałam 50 % przygotowanego „towaru”. Ryba podczas treningu weszła natychmiast przy czym ogromną rolę odgrywało systematyczne donęcanie (co 10-15 min). Tylko ciągle utrzymująca się w łowisku smuga zanęty pozwalała utrzymywać ryby. Opisywana taktyka jak i sposób przygotowania zanęty był na tyle uniwersalny, iż podczas treningu łowiłam zarówno płocie jak i duże leszcze.
Podczas donęcania modyfikowałam jedynie rodzaj robaka w zanęcie. Na płotkę sprawdzała się niewielka ilość pinki i jokersa na leszcze najskuteczniejszy okazywał się być kaster. Trening mogłam uznać
za udany, zanętę i taktykę nęcenia za trafną.

Na zawody przygotowałam dokładnie tę samą mieszankę przy czym dodałam gotowanej konopi z myślą
o dużych płociach i nieco jokersa i hakowej grubej ochotki w czystej glinie z myślą o leszczach.

Nic już nie zmieniając zarówno pierwszego dnia jak i drugiego swój wynik (2 i 1 pkt sektorowe) budowałam na płociach i dużych nielicznych leszczach. Drugiego dnia ze względu na spodziewane pogorszenie żerowania ryb zmniejszyłam o kilogram ilość zanęty spożywczej na rzecz gliny,
w której podawałam jokersa.

Podsumowując kluczem do sukcesu była odpowiednio dobrana i przygotowana względem panujących warunków mieszanka zanętowa, co w połączeniu z systematycznym donęcaniem pozwalało mi utrzymać w łowisku szybko znęcone ryby. Uważam, iż użycie bardziej tęgiej, mniej pracującej zanęty z brakiem systematycznego donęcania przyczyniłoby się do wyniku zupełnie odwrotnego (czytaj katastrofalnego). Podczas treningu i zawodów łowiłam lekką 4-gramową bombką co było determinowane sposobem pobierania przez ryby przynęty jak i taktyką nęcenia.

Użyta przeze mnie zanęta to bardzo uniwersalna mieszanka na rzeki o średnim nurcie.
Gdyby woda płynęła szybciej a na dnie nie zalegało tyle roślinności należałoby zwiększyć ilość zanęty Rzeka a zmniejszyć Płoć, Krąp, Leszcz. Z pewnością niezbędne byłoby już także dodanie kleju do gliny.

 

Beata Szulczewska